Marsz konopi

Bartłomiej Kuraś
2010-09-15, ostatnia aktualizacja 2010-09-15 10:26

Przez dwa tygodnie w całej Polsce zwolennicy legalizacji marihuany chcą organizować legalne marsze protestacyjne

Marsz zwolenników legalizacji marihuany w Warszawie
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Marsz zwolenników legalizacji marihuany w Warszawie
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
SONDAŻ
Czy jesteś za legalizacją marihuany?

Tak
Nie
Nie interesuje mnie to

Pierwsze manifestacje w zakorkowanej Warszawie zaczną się w przyszłym tygodniu. Mają odbywać się codziennie, aż do października. Organizatorzy zgodnie z prawem chcą każdą zgłaszać w magistracie na trzy dni przed przemarszem.

- W stolicy będzie kilka marszów równocześnie w godzinach szczytu. Zdajemy sobie sprawę, że wywołamy spore utrudnienia w komunikacji i że policja będzie zmuszona zorganizować objazdy oraz zabezpieczyć każdy z pochodów. Ale nie mamy innego wyjścia, by upomnieć się o naszą sprawę - mówi Jędrzej Sadowski, pełnomocnik inicjatywy "Wolne konopie".

Organizatorzy twierdzą, że walczą o prawa obywatelskie, których realizacji niezgodnie z prawem odmówił im marszałek Sejmu.

W ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy uchylił postanowienie Bronisława Komorowskiego, który jeszcze jako marszałek Sejmu odmówił przyjęcia zawiadomienia o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Wolne konopie".

W czerwcu Komorowski zarzucił wnioskowi błędy formalne. Jego decyzja uniemożliwiła rozpoczęcie zbiórki 100 tys. podpisów pod projektem zmian w prawie. Teraz komitet znów może pracować nad projektem ustawy.

- Pewnie dla marszałka Komorowskiego był to niewygodny temat na czas prezydenckiej kampanii wyborczej. Ale prawo nakazuje traktować wszystkich ludzi równo - mówi Sadowski.

Krytykuje prowadzoną przez sądy i policję walkę z narkotykami: - Mamy lepszą propozycję rozwiązania problemów, z którymi rząd nie potrafi sobie poradzić. Żądamy legalizacji posiadania i uprawy konopi oraz amnestii dla skazanych za posiadanie i uprawę.

Takie same akcje są przygotowywane w kilkunastu miastach, m.in. w Bielsku-Białej, Częstochowie, Gdańsku, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Sandomierzu, Toruniu, we Wrocławiu czy w Zakopanem. Organizatorzy liczą, że w stolicy w demonstracji weźmie udział kilka tysięcy młodych osób, w innych miastach po kilkuset. Ruch mają wesprzeć zespoły rockowe.

- Pokażemy całej Polsce, jak wielu ludzi nie chce dłużej żyć w fikcji traktującej marihuanę jako używkę nielegalną - argumentuje Sadowski.

Inicjatywę popiera m.in. Kamil Sipowicz, poeta, autor tekstów zespołu Maanam i książki "Hipisi w PRL-u". - Głosowałem na Komorowskiego, bo jego kontrkandydat był dla mnie nie do przyjęcia. Ale takim zachowaniem prezydent nie zyskuje mojego zaufania.

- Chciałbym przypomnieć, że w czasach PRL-u dostarczaliśmy marihuanę wielu prześladowanym wtedy opozycjonistom - mówi Sipowicz. - Nie rozumiem dzisiejszego demonizowania marihuany w Polsce. O wiele większy problem stanowi legalny alkohol. Państwo pozwala także legalnie działać sklepom z tzw. dopalaczami.

- Nie można zakazywać obywatelom zbierania podpisów w sprawie inicjatywy ustawodawczej. Mają do tego prawo, a do oceny ich projektu powołany jest parlament - komentuje Wiktor Osiatyński, prawnik, konstytucjonalista, który w 1989 r. założył Komisję Edukacji w Dziedzinie Alkoholizmu i Innych Uzależnień działającą przy Fundacji Batorego. - W sprawie legalizacji marihuany na własny użytek uważam, że byłoby to lepsze rozwiązanie niż prohibicja. Pod warunkiem silnych obostrzeń, tak by nie była w obrocie wolnorynkowym.

Politycy z różnych ugrupowań są zgodni, że projekt legalizacji marihuany - nawet jeśli poprze go 100 tys. osób - nie ma obecnie w Sejmie żadnych szans.

- Zapaliłem kiedyś raz marihuanę w Londynie, bo chciałem spróbować, co to jest. Czułem się nieprzyjemnie odurzony. Nie chciałbym, żeby w Polsce było to legalne. Myślę, że podobne zdanie w tej sprawie ma większość kolegów w partii - mówi Jerzy Fedorowicz, poseł PO.

- W naszej partii taka inicjatywa nigdy nie spotka się ze zrozumieniem - zapewnia poseł PiS Edward Siarka.

- Bronisław Komorowski zachował się skandalicznie, bo nie można ludziom odmawiać prawa do inicjatywy ustawodawczej. Ale nie jestem zwolenniczką legalizacji marihuany. Ludzie lewicy w tej sprawie będą podzieleni - uważa Joanna Senyszyn, europosłanka SLD.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 41 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    67 głosów

  • Marsz konopi tombanger 15.09.10, 15:37

    O ile uważam, że Państwo nigdy nie powinno mieć prawa mówić mi co mi wolno a czego nie w moim własnym domu, jeżeli nie szkodzę przy tym innym i z tego względu popieram całą akcję, tak »

  • Marsz konopi r.romanek63 15.09.10, 19:48

    a ja nie życzę sobie aby z moich podatków finansowano leczenie ćpunów. Niech sami za to płacą, a jak nie, to niech im Kamil Sipowicz zapłaci »

  • Marsz konopi mmn1987 15.09.10, 23:15

    Uwierzcie, są poważniejsze problemy - i celem ich rozwiązania nikt nie blokuje dodatkowo i tak zakorkowanych miast.»

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':