Łowcy jeleni

Iwona Hajnosz, Jarosław Sidorowicz
2010-08-24, ostatnia aktualizacja 2010-08-24 13:21

Skręcanie jointa
Skręcanie jointa
Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta

Maciej jest kurierem, nie narkotykowym, ale rowerowym. Idzie siedzieć, bo policja dwa razy złapała go z paroma gramami marihuany

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY

Czekamy na Wasze listy: listydogazety@gazeta.pl



Maciej jest uzależniony od marihuany. Próbuje wyjść z nałogu, od dwóch lat chodzi na terapię. Wcześniej do Monaru, teraz do poradni leczenia uzależnień w krakowskim Szpitalu im. Rydygiera. Jego terapeuta twierdzi: ma motywację do leczenia i rozumie konsekwencje nadużywania.

A te dla Macieja są już poważne. W październiku 2007 roku po długiej imprezie z kolegami poszedł odpiąć rower. Siadł na ramie, odepchnął się nogami. W tym momencie zza rogu wyszło trzech mężczyzn, krzyknęli: "Zatrzymaj się, policja".

- Odwróciłem się, zobaczyłem facetów w bluzach z kapturami, szerokich spodniach. Nie usłuchałem, bałem się, że to napad - opowiada Maciek. Ale to byli prawdziwi policjanci, zatrzymali go za jazdę po pijanemu. Na tym się jednak nie skończyło, bo w trakcie rewizji znaleźli przy nim pół grama marihuany.

- O szóstej rano obudziło nas walenie w drzwi. Wpadła policja - opowiada jego mama, która mieszka w mieście oddalonym 200 km od Krakowa.

Jej syn przed sądem stanął za jazdę pod wpływem alkoholu i posiadanie narkotyków. Złożył wniosek o warunkowe umorzenie sprawy o narkotyki - już wtedy się leczył. Pokazał zaświadczenie. Nic to nie dało. Wyrok: pół roku więzienia z zawieszeniem na trzy lata.

Na czerwonym świetle

Maciej jest fanatykiem dwóch kółek. Jazda na rowerze to całe jego życie. Żeby pogodzić pasję z zarabianiem, zaczął pracować w firmie kurierskiej.

Kilka miesięcy temu założył swoją, też zajmującą się rozwożeniem przesyłek na rowerach. Dziennie przejeżdża nawet po 100 km. - To biznes, który świetnie się rozwija. Jesteśmy szybsi niż samochód - opowiada.

Za ściganie się z czasem drogo zapłacił. - Pędziłem na drugi koniec miasta po przesyłkę. Przejechałem puste skrzyżowanie na czerwonych światłach. Nie zauważyłem radiowozu wyjeżdżającego zza zakrętu - opowiada.

Miał być mandat za wykroczenie drogowe, ale gdy policjanci sprawdzili w komputerze, że Maciej był już karany za narkotyki, przestali interesować się jazdą na czerwonym świetle. Skuli go i razem z rowerem zabrali do komisariatu.

Tam rozebrali do majtek, znaleźli kilka listków marihuany, więc przeszukali mu jeszcze mieszkanie.

Koniec firmy i terapii

Sami policjanci artykuł 62 ustawy antynarkotykowej, który każe karać za posiadanie nawet najmniejszej ilości, nazywają "statystycznym". Każdy złapany zostaje skazany. To poprawia statystyki policji, prokuratury i sądownictwa. Tak było i z Maćkiem.

Znów stanął przed sądem za posiadanie. Dostał cztery miesiące z warunkowym zawieszeniem. Zadziałał automat i drugi wyrok odwiesił pierwszą karę. Chłopak właśnie dostał postanowienie sądu - pójdzie do więzienia na sześć miesięcy.

Rodzina Maćka jest przerażona. - Przecież jego uzależnienie to choroba. Jak można człowieka chorego karać? Na dodatek, gdy sam próbuje się leczyć? Jakie zagrożenie i dla kogo powoduje mój syn? - pyta jego mama.

Jest przekonana, że pobyt w więzieniu załamie kilkuletnią terapię syna: - W niej ważne jest, by osoba uzależniona zaczęła się sama utrzymywać. I Maciek jest na tej drodze. Założył firmę, próbuje ją rozkręcać. Płaci podatki. Jak pójdzie do więzienia, kto go będzie utrzymywał? Społeczeństwo! Jaki to ma sens, skoro w więzieniu zdobycie narkotyków to żaden problem.

Jacek Charmast, przewodniczący Polskiej Sieci ds. Polityki Narkotykowej: - To koszmar. Łapanie za posiadanie. Wystarczy, że policja wjedzie na imprezę taneczną i jak myśliwy przy wodopoju - zawsze ustrzeli jelenia. A jak ktoś raz wpadnie w szpony systemu, zniszczy mu przyszłość.

Ministerstwo: najpierw leczyć

Maciek i kilka tysięcy osób, które już siedzą za narkotyki, to ofiary zmiany ustawy antynarkotykowej z 2005 r., która wprowadziła zapis o karaniu za najmniejszą ilość narkotyków. Przepis miał pomóc policji w docieraniu do dilerów.

Tymczasem zdaniem specjalistów z Instytutu Spraw Publicznych, którzy w ub.r. przygotowali raport o efektach zapisu, artykuł 62 nie powoduje ograniczenia handlu narkotykami.

Potwierdzają to badania prof. Krzysztofa Krajewskiego z katedry kryminologii UJ. Naukowcy przeanalizowali 102 sprawy, każda skończyła się wyrokiem. Najczęściej za marihuanę, w większości przypadków chodziło o minimalne ilości. Tylko 7 proc. dotyczyło posiadania powyżej 20 gramów marihuany, co mogło wskazywać na dilera. Złapanie z kokainą albo heroiną to była absolutna rzadkość.

Tymczasem walka z paroma listkami marihuany pochłania pieniądze. Z badań Instytutu Spraw Publicznych wynika, że rocznie 80 mln zł!

Potrzebę zmian widzi już Ministerstwo Sprawiedliwości. Przygotowało nowelizację ustawy, która w ostatnich tygodniach trafiła do Sejmu.

Krzysztof Kwiatkowski, minister, proponuje, by sądy mogły częściej orzekać warunkowe umarzanie spraw - jeśli oskarżony miał niewielką ilość narkotyków na własny użytek.

- Jednym z najistotniejszych kryteriów oceny sądu powinno być zrozumienie, kim jest sprawca, w jakim celu posiada środki odurzające i jaki jest stopień społecznej szkodliwości czynu. Prawo trzeba stosować racjonalnie. Bezwzględną koniecznością jest zebranie informacji o sprawcy. Po to, aby i prokurator, i sąd wiedzieli, czy mają do czynienia z okazjonalnym użytkownikiem narkotyków, osobą uzależnioną czy dilerem. Przyświecająca nam zasada to "przede wszystkim leczyć".

Minister liczy, że dzięki nowelizacji budżet zaoszczędzi połowę z 80 mln zł wydawanych teraz na łapanie, skazywanie i więzienie drobnych narkomanów.

My, narkopolacy
Zaczęliśmy akcję "My, narkopolacy", by rozmawiać o uzależnieniach bez uprzedzeń i stereotypów. Bo to problem nas wszystkich. Uzależniamy się od papierosów, leków, pornografii, alkoholu, zakupów, narkotyków, pracy, hazardu.
Uzależnienie to choroba, nie przestępstwo, dlatego uważamy, że należy: * złagodzić represyjną ustawę z 2005 r., m.in. zaprzestać karania za posiadanie narkotyków na własny użytek; * zwiększyć dostępność leczenia substytucyjnego (uzależniony np. od heroiny dostaje zamiennik narkotyku, co pozwala mu normalnie funkcjonować); * rozpocząć nowoczesną edukację publiczną i wprowadzić skuteczną profilaktykę.
Więcej o akcji na www.narkopolacy.pl



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 61 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    43 głosy

  • No biedny. przedwieczorny 24.08.10, 15:21

    Za niewinność go posadzili.Wiedział czym ryzykuje ale ryzykował. Przegrał. Miał motywację, ale była ona zbyt mała żeby zrezygnować z zioła.A zwolennicy uwolnienia marychy twierdzą że nie »

  • błąd w artykule meo-hav 24.08.10, 18:08

    W artykule jest błąd merytoryczny. Karanie za posiadanie wprowadzono ustawą z2000 r. Nowelizacja z 2005 nie zmieniła tego prawa, ale je nieznaczniezłagodziła. Pilnujcie, co piszecie.»

  • Łowcy jeleni net-widz 24.08.10, 20:53

    Wzięli by się za ściganie prawdziwych przestępców. Zabrać glinom paragrafy "statystyczne" to może będą musieli się wziąć za prawdziwych łobuzów. Za gram trawy, piwko i jazdę na rowerze i »

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':