Trzeba znać umiar

Dorota Frontczak
2009-06-25, ostatnia aktualizacja 2009-06-25 16:59

Odwrotnością uzależnienia nie jest obojętność, ale umiarkowanie. A więc korzystajmy ze wszystkiego, co pozwala odlecieć, zapomnieć się na chwilę, byle nie często, nie regularnie, nie w dużych ilościach

SERWISY
Rozmowa z terapeutką uzależnień Ewą Woydyłło

Dorota Frontczak: Ruszyła akcja "My, narkopolacy". Intuicja podpowiada nam, że uzależnienia dotyczą nie tylko alkoholu czy narkotyków, ale że my wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni.

Ewa Woydyłło: Słowo "uzależnienie" chciałabym zarezerwować dla szkodliwych zachowań. To, że ktoś rozładowuje napięcie psychiczne, robiąc zakupy albo sprawdzając pocztę mailową, to nic nie szkodzi. Określenie "uzależniony" powinno zapalać czerwoną lampkę. Ale to prawda, że, niestety, coraz więcej zwłaszcza młodych ludzi szuka łatwych sposobów opanowania emocji, poradzenia sobie ze stresem. I mogą wpadać w pułapki.

Żyjemy w społeczeństwie, które nas nakręca, żebyśmy do czegoś ciągle dążyli, mieli wyniki w pracy, udaną rodzinę i koniecznie pasję.

- Oczywiście nadużywanie amfetaminy dotyczy ludzi, którzy muszą zdać egzaminy na trzech kierunkach naraz. Ale panowie w Stargardzie Szczecińskim czy w przygranicznych Żorach nie stoją pod monopolowym z powodu wyścigu szczurów. Oczywiście trzeba zwracać uwagę na zagrożenia, które płyną z "uzależnionego stylu życia", ale rodzina powinna reagować wtedy, kiedy zachowanie danej osoby przynosi szkody.

Jakie szkody?

- Głównie społeczne. Dziecko płacze, bo tata się spóźnia po nie do przedszkola. Grał na automacie i stracił poczucie czasu. Albo rodzina cierpi, bo mama wydaje pieniądze na szóstą komplet luksusowej bielizny. Na takie rzeczy powinniśmy reagować. Alarmować powinny także szkody zdrowotne - np. ktoś ma nadciśnienie, a wypija nadal kilka kaw dziennie.

Ale tego, że ludzie grają w gry komputerowe, czy tego, że nie rozstają się ze słuchawkami na uszach, nie można zwalczać. Odwrotnością uzależnienia nie jest obojętność, tylko umiarkowanie, a więc ze wszystkiego korzystajmy, nawet z alkoholu, nawet gdy ktoś zapali sobie trawkę raz na kilka tygodni, to nie ma ryzyka, że się uzależni. W porównaniu z nikotyną marihuana jest jak bułka z masłem.

Te rozkosze, które pozwalają zapomnieć się na chwilę, są fantastyczne, o ile stosujemy je nie często, nie regularnie i nie w dużych ilościach.

I nie wtedy, kiedy ta przyjemność zajmuje zbyt często nasze myśli...

- I nie wtedy, kiedy potrzebuję ulgi, ucieczki od problemu, tylko wtedy, kiedy chcę się zabawić. Gdy rozwiążę problem - proszę bardzo, mogę to uczcić.

Jeśli mi będzie dobrze w życiu, dobrze ze sobą, dobrze z bliskimi, to sięgnięcie po kieliszek szampana jest w porządku.

Jeżeli tu nie chodzi o substancję, ale o sposób radzenia sobie w życiu, to mamie nastolatka czerwoną lampkę powinno zapalać raczej to, że dziecko nie radzi sobie z problemami, niż to, że trzyma w szufladzie marihuanę.

- Niby tak, ale w naszym kraju gdy mama znajdzie marihuanę, to ma przed oczami kraty, bo u nas trawka jest dowodem przestępstwa. Syn, trzymając ją w szufladzie, ryzykuje swoją przyszłość.

Czy osoba, która sięga po dozwolony prawnie alkohol, różni się od osoby, która sięga po zakazane narkotyki?

- Tu decyduje środowisko. Młodym ludziom wypada dać sobie w żyłę, bo młodzież myśli kategorią łamania norm, dorosłym nie wypada. Im wypada się upić. Jedni i drudzy mogą mieć albo nie mieć predyspozycji, by wpaść w nałóg. On się nie zaczyna w środę o 16 - nałóg to procedura ciągłego powtarzania tego samego zachowania. Narkotyki tylko tym się różnią od alkoholu, że w nałóg się wpada dużo szybciej. Chemia np. opiatów (heroiny, morfiny) działa z zaskoczenia i błyskawicznie. A atak oznacza prawie zawsze przegraną. Z alkoholem flirt można ciągnąć latami. Mówię oczywiście o mężczyznach

A jeśli kobieta się napije wina raz czy dwa razy w tygodniu?

- Raz albo dwa razy w tygodniu to akurat tyle, ile proponuje pani Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), żeby pić w sposób zdrowy. Natomiast jeżeli zaczęłaby pani codziennie wypijać kilka piw, to w ciągu dwóch lat spotkałybyśmy się w naszym ośrodku terapii. I to tylko dlatego, że jest pani osobą wykształconą, mieszka w dużym mieście i przyjście na leczenie nie jest dla pani propozycją nie do przyjęcia. A tak, niestety, bywa dla ludzi niewykształconych z małych miast. Oni żyją często stereotypami, że picie to jeszcze uchodzi, ale leczenie to już nie, bo leczy się tylko zdegenerowany menel.

Dlaczego kobiety uzależniają się szybciej?

- Winny jest temu nasz mechanizm biologiczny. Ze względu na funkcję rozrodczą organizm kobiety ma niesłychanie subtelny system regulacji hormonalnej, a ta chemia decyduje o tym, jak się czujemy. Kobiety, które piją, ale nie alkoholiczki, w wielu różnych badaniach deklarują, że w okresie przedmenstruacyjnym częściej sięgają po alkohol.

  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

We wtorek z ''Gazetą'':

  • Palce Lizać
  • Grube dzieci. Tabela
  • Ubezwłasnowolnienie. Poradnik, cz. 1