Dziś rusza akcja "Gazety" "My, narkopolacy". Do debaty na temat polityki narkotykowej w Polsce zaprosiliśmy ekspertów
Wiktor Osiatyński, prof. prawa, dr socjologii, specjalista w historii doktryn polityczno-prawnych oraz praw człowieka, konstytucjonalista: 
Sam jestem osobą uzależnioną, choć żyję w abstynencji od 26 lat. Wiem zatem, co jest skuteczne w wychodzeniu z nałogu. I wiem, że polska polityka narkotykowa jest obecnie nie tylko nieskuteczna, ale też szkodliwa.
Jest cały wachlarz rozwiązań - od rzadko postulowanej pełnej legalizacji narkotyków czy legalizacji z jednoczesną kontrolą dostępności do narkotyków przez karanie wyłącznie producentów narkotyków aż po obecną w Polsce restrykcyjną politykę, która karze i uważa za przestępstwo (kryminalizuje) zarówno handel, jak i używanie narkotyków.
Moim zdaniem - wiem, że to zdanie odosobnione - najskuteczniejsza byłaby przemyślana w szczegółach legalizacja niektórych narkotyków przy ostrej regulacji dostępności. To zniszczyłoby kartel narkotykowy. Innym dobrym rozwiązaniem jest dekryminalizacja spożycia przy kryminalizacji podaży - użytkownik nie byłby przestępcą, handlarz tak.
Kolejna sprawa to ocena skuteczności leczenia osób uzależnionych. Jeżeli zdrowieniem jest zdolność do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, to terapia substytucyjna, w której osobie uzależnionej od opiatów (np. heroiny, morfiny) podaje się metadon - czystą postać narkotyku, która nie powoduje odurzenia - jest skuteczną terapią. Nawet jeżeli niektórzy uważają, że to kontynuacja uzależnienia.
Trudno przyszło mi zrozumieć wartość terapii substytucyjnej, bo moja droga wyjścia z nałogu opierała się na wierze w abstynencję. Pomogła mi tę rzecz pojąć moja choroba tarczycy. Codziennie muszę brać leki, gdybym ich nie brał, mógłbym być niebezpieczny dla siebie i otoczenia. A żaden lekarz nie mówi mi, że jestem uzależniony od tych leków, choć technicznie jestem. Z metadonem jest podobnie.
Wreszcie trzeba zastanowić się, czy mamy być moralistami, czy pragmatykami. I znowu trudno mi było pojąć ideę programu oferowanej narkomanom wymiany igieł i strzykawek - odbierałem to jako działania podtrzymujące nałóg. Aż na jakiejś konferencji ktoś powiedział: "Pan mówi, że żeby wyjść z uzależnienia, trzeba spaść na dno i się odbić. A co z ludźmi, którzy są na dnie i dalej jest tylko śmierć?".
Krzysztof Krajewski, prof. prawa karnego, Uniwersytet Jagielloński: Argument na rzecz legalizacji jest przekonujący, ale wiążą się z nim kłopoty. Bo mówi się, że legalizacja zlikwiduje mafię narkotykową, ale to nie jest takie pewne. W żadnym kraju nie ma też większości społecznej ani politycznej, która by się opowiedziała za legalizacją. Z wyjątkiem marihuany mówienie o legalizacji jest nierealistyczne. Jeżeli stoimy na stanowisku, że karanie zarówno odbiorców, jak i dostawców narkotyków nie jest skuteczne, a nawet staje się szkodliwe, to pozostaje droga pośrednia - potraktowanie narkotyków jako kwestii zdrowia publicznego, a nie jako problemu kryminalnego.
Ale u nas cały ten temat jest świeży i budzi niesłychane emocje ze względu na głęboką ignorancję i społeczeństwa, i elit politycznych.
Dr. Marek Balicki, minister zdrowia w gabinetach Leszka Millera i Marka Belki: 
Stosując obecną politykę narkotykową, nie osiągnęliśmy zamierzonych celów. Więc może zastanówmy się, co ma być celem. Uwolnienie świata od narkotyków? To nierealne.
Policzymy zgony, które nastąpiły z powodu używania marihuany - wskaźnik jest bliski zera. Od opiatów umiera ok. 300 osób rocznie. Ale od niesterydowych leków przeciwzapalnych - ok. 3 tys., od alkoholu - 30 tys., od papierosów 100 tys. Więc to nie koszty społeczne są problemem, lecz to, że narkotyki powodują szkody osobiste w życiu jednostek. Racjonalna polityka narkotykowa powinna zmierzać do redukcji tych właśnie szkód. A prawo to uniemożliwia.
Należałoby zacząć od dekryminalizacji posiadania niewielkich ilości na własny użytek i legalizacji niektórych środków. A dzieje się odwrotnie. Niedawno na listę substancji zakazanych wpisano kolejne 17 substancji, tzw. dopalacze. Brniemy w najgorszym kierunku.
K.K.: "Dopalacze" wciągnięto na listę substancji z grupy 1N, na której jest też heroina! To, w jaki sposób ta nowelizacja została przyjęta, urąga zasadom legislacji. Nikt nie ma pojęcia, na czym polega działanie tych substancji, jaki jest stopień szkodliwości. Trzeba było zasięgnąć opinii ekspertów. W UE obowiązuje określona procedura wciągania na listy substancji kontrolowanych. U nas procedury nie ma. Jeżeli ktoś wpadnie na pomysł, że trzeba na listę wciągnąć kawę, to nie ma przeszkód, by Sejm się tym zajął.
Kajetan Dubiel, dyr. Biura Penitencjarnego Centralnego Zarządu Służb Więziennych: Problem narkotyków to problem ideologiczny. Wpisuje się w filozofię, o której pisał Zygmunt Bauman: każde społeczeństwo dąży do ideału. A więc należy pozbyć się tych, którzy je zanieczyszczają. Przez wieki to byli Żydzi, dzisiaj - narkomani. Alkoholicy nie - dla nich jest empatia.
Gdy w 2000 r. dyskutowaliśmy o wprowadzeniu do ustawy poprawki o karaniu użytkowników, to przeciw było tylko więziennictwo i Monar. Minister Barbara Labuda, która animowała dyskusję, obiecała, że jeśli za pięć lat okaże się, że przyjęty zapis się nie sprawdził, wycofamy się z niego. Minęło dziewięć lat - i co? Nieustannie przegrywamy wojnę z narkotykami, więc wypadałoby dostrzec, że nie tędy droga.