Narkotyki. Koniec wojny?

Maciej Stasiński
18.10.2012 18:08
A A A Drukuj
Przed konferencją "Gazety" i Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej - rozmowy z Fernando Henrique Cardoso i Richardem Bransonem
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

To pacjenci, nie przestępcy. Trzeba skończyć z traktowaniem ludzi zażywających narkotyki jak kryminalistów - mówi były prezydent Brazylii Fernando Henrique Cardoso


REUTERS / Jorge Dan LopezTymczasowy obóz dla kobiet i dzieci ewakuowanych przez wojsko z jednej z gwatemalskich wiosek, która dostała się w strefę wpływów okrutnego meksykańskiego kartelu Zetas

Maciej Stasiński: Po co nam Światowa Komisja?

Fernando Henrique Cardoso: Narkotyki to problem, który tonie w oparach strachu, przesądów i fałszywych pojęć. Większość ludzi, w tym rodzice i nauczyciele, boją się nawet rozmawiać o narkotykach. Podobnie politycy. Niezależna Światowa Komisja, złożona z byłych politycznych przywódców i znanych intelektualistów, może złamać tabu dotyczące problemu zagrażającego milionom ludzi i ogłosić wszem i wobec, że tzw. wojna z narkotykami to złe rozwiązanie. Zakaz i kryminalizacja wszelkich narkotyków poniosły klęskę i dużo kosztowały. Ani nie zmniejszyły spożycia, ani nie poprawiły zdrowia publicznego.

Handel narkotykami to przestępstwo, ale ich spożywanie to kwestia zdrowotna. Narkotyków nie da się wykorzenić przemocą. A szkody, jakie wyrządzają ludziom i społeczeństwom, można wydatnie zmniejszyć.

Dlaczego wojna z narkotykami to błąd?

- 40 lat usilnych starań nie zdołało zmniejszyć ani produkcji, ani spożycia nielegalnych substancji. Gdziekolwiek jest popyt na jakiś produkt, natychmiast pojawia się podaż. Na zakazie i ściganiu skorzystały jedynie kartele narkotykowe.

Gdzie wojna z narkotykami została najbardziej przegrana?

- Zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej i Afryce Zachodniej. Przemoc i korupcja związane z zakazem i ściganiem narkotyków stały się tam podstawowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego i stabilności instytucji demokratycznych.

Co zaleca Światowa Komisja? Co mówi doświadczenie krajów, które spróbowały innej drogi?

- Głównym celem polityki kontroli narkotyków musi być ochrona ludzi młodych, zapobieganie za wszelką cenę nadużywaniu narkotyków i uzależnieniu. To wymaga inwestowania w profilaktykę, leczenie i społeczną reintegrację. Takie podejście nie wyklucza represji. Ale egzekwowanie prawa przez państwa oraz nacisk społeczny i kulturalny ze strony opinii publicznej powinny być skierowane przeciw zorganizowanej przestępczości, a nie ludziom potrzebującym pomocy.

Żeby takich zmian dokonać, Światowa Komisja sformułowana dwa zalecenia.

- trzeba skończyć z traktowaniem ludzi zażywających narkotyki jak przestępców. Ludzie uzależnieni od nich to pacjenci, których trzeba leczyć;

- Zachęcamy rządy do eksperymentowania z rozmaitymi modelami prawnej regulacji, gdy mamy do czynienia z takimi narkotykami jak marihuana, podobnie jak to już się dzieje w przypadku alkoholu i tytoniu.

Najbardziej zaawansowane badania dowiodły, że marihuana jest mniej szkodliwa od tytoniu i alkoholu. Zdumiewający spadek spożycia tytoniu w Europie i obu Amerykach pokazuje, jak skuteczne mogą być zapobieganie i regulacja. Regulacja odcina handlarza od konsumenta i wspomaga leczenie. Pozwala też państwu narzucać ograniczenia produkcji, handlu, reklamy i konsumpcji, zniechęcać do narkotyków i kontrolować ich spożywanie.

Surowi liberalizują, liberałowie sztywnieją: ''Narkotykowa rewolucja po urugwajsku''; ''Coffee shopy tylko dla Holendrów?''


''US war on drugs: A racist but failed policy?'' - raport Al Dżaziry.

Tak postępują już niektóre kraje europejskie: Portugalia, Szwajcaria czy Czechy. Odniosły one znaczny sukces w redukcji zgonów wskutek przedawkowania lub zarażeń wirusem HIV. Wbrew powszechnym obawom regulacja ułatwia zapobieganie i profilaktykę, co jest koniecznym warunkiem spadku spożycia.

W ostatnim czasie zmiany przyspieszają w Ameryce Łacińskiej. Prezydenci Kolumbii, Meksyku i Gwatemali, krajów z pierwszej linii frontu wojny narkotykowej, publicznie wezwali do rozpoczęcia debaty o alternatywnych rozwiązaniach. Argentyna, Brazylia, Urugwaj, Kolumbia, Meksyk, Ekwador uchwaliły prawa dekryminalizujące posiadanie narkotyków na osobiste potrzeby. Kilka stanów USA eksperymentuje z medycznym stosowaniem marihuany. Tabu zostało złamane. Teraz czas na globalną debatę o skuteczniejszych sposobach zwalczania narkotyków niż wojna. Spotkanie Światowej Komisji w Warszawie (patrz ramka) zajmie się analizą dramatycznych ludzkich i społecznych skutków twardej polityki wciąż obowiązującej w krajach Europy Wschodniej, Azji i Afryki.

Co stoi na przeszkodzie przyjęciu nowej polityki narkotykowej? Przesądy czy interesy?

- Walczymy przeciw przesądom i interesom jednocześnie. Nie ma jednego rozwiązania do zastosowania wszędzie. Konieczność zmiany podejścia opieramy na najlepszych medycznych badaniach i przywołując przykład krajów, którym się udało coś zmienić.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski poszedł za pańskim przykładem i przyznał się, że podpisanie bezwzględnie karzącej ustawy w 2000 r. było błędem. Co pan radzi mu dalej robić w tej sprawie?

- Przyznanie, że polityka, która miała poparcie społeczne, przegrała, wymaga odwagi. Ale tak właśnie powinni postępować prawdziwi polityczni przywódcy. Jako prezydent Brazylii od 1995 do 2002 r. podzielałem panujące przekonanie, że odpowiednia reakcja na problem narkotyków to stanowcze represje. Okazało się, że się myliłem. Uświadomiłem to sobie nie w drodze objawienia, lecz w bolesnym procesie uczenia się, jakie cierpienia wyrządza ludziom błędna polityka.

Jestem pewien, że prezydentowi Kwaśniewskiemu niełatwo było dojść do wniosku, że konieczne jest zastąpienie podejścia opartego na represjach nową polityką, której podstawą jest prewencja i leczenie. Popieram jego decyzję, by promować debatę o alternatywnym postępowaniu, oraz jego osobiste zaangażowanie w tę sprawę nie tylko w Polsce, ale i w krajach położonych dalej na wschód, w których wielkim problemem jest związek między radykalnie represyjną polityką i szerzeniem się AIDS.

Teraz, kiedy udało się już przełamać tabu, które nie pozwalało na poważną dyskusję, trzeba ją przenieść na poziom światowy. Światowa Komisja zajmie się tym w Warszawie. Naszym celem jest chronić zdrowie ludzi i bezpieczeństwo obywateli.

*Fernando Henrique Cardoso - ur. w 1931 r. Polityk brazylijski, z wykształcenia socjolog. Był prezydentem kraju w latach 1995-2002. Przewodniczy Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej

*Fernando Henrique Cardoso - ur. w 1931 r. Polityk brazylijski, z wykształcenia socjolog. Był prezydentem kraju w latach 1995-2002. Przewodniczy Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej.

Karani za wolność w krainie ludzi wolnych: ''Ameryka pali trawkę''


Kryminalizacja to droga donikąd. USA wydają rocznie 51 mld dolarów na wojnę z narkotykami. O ile lepiej byłoby wydać choćby ułamek tych pieniędzy na profilaktykę albo rehabilitację uzależnionych - mówi brytyjski przedsiębiorca Richard Branson


 REUTERS / Ricardo MoraesRio de Janeiro. Pracownik socjalny usiłuje okiełznać chłopca uzależnionego od cracku. Po tym, jak policja wykurzyła gangi ze sporej części slumsów, pozbawieni źródła narkotyków uzależnieni pojawili się na ulicach. Służby miejskie wyłapują ich i odstawiają do podmiejskich ośrodków terapeutycznych.

Maciej Stasiński: Po co nam Światowa Komisja ds. Polityki Narkotykowej?

Richard Branson: Komisja musi stanąć na czele ruchu na rzecz zmiany światowej polityki narkotykowej, wywołać odzew zainteresowanych i pomóc w tej zmianie w poszczególnych krajach. Jeśli takiej mobilizacji nie osiągniemy, nic się nie zmieni.

Ja sam wszedłem do Komisji po to, by burzyć przeszkody na drodze zmian i otworzyć ludziom dostęp do badań opartych na faktach, po to żebyśmy wszyscy zapoznali się z nimi i uczyli się na przykładach nowego podejścia do kwestii narkotyków. Mam nadzieję, że Komisja pomoże różnym krajom znaleźć odpowiednie dla nich rozwiązania, takie jak dekryminalizacja posiadania i używania narkotyków.

Dlaczego wojna z narkotykami to błąd?

- Wojna nie ma sensu, bo kładzie nacisk na kryminalizację i hurtowe sadzanie ludzi do więzień. W ten sposób napędza kołowrót: więzienie - wolność - recydywa. Problem narasta, koszty rosną. Od dawna sądziłem, że ta wojna przynosi więcej szkód niż pożytku, tak jak prohibicja w USA w latach 20.

Komisja potwierdziła poprzez badania, że to słuszne przekonanie, i wezwała rządy różnych krajów do traktowania narkotyków jako problemu zdrowia publicznego, a nie sprawy kryminalnej. Dzisiejsze prawa antynarkotykowe skazują tysiące narkomanów na AIDS, żółtaczkę typu C i inne groźne choroby.

Kryminalizacja podcina też rozwój ekonomiczny. Niedawny raport ośrodka PEW dowodzi, że kary więzienia powodują, że zarobki byłych więźniów po wyjściu na wolność są o 40 proc. niższe, co fatalnie odbija się na poziomie życia ich rodzin i społeczności. W Rosji używanie narkotyków rodzi epidemię HIV, bo nie ma tam np. programu wymiany igieł. Gdyby więcej krajów traktowało narkotyki jako kwestię zdrowotną, bylibyśmy w stanie leczyć przyczyny i przerwać błędne koło.

Gdzie wojna z narkotykami została przegrana najbardziej?

- Przerażającym przykładem jest Meksyk. W ciągu sześciu lat przemoc rozpętana przez gangi narkotykowe kosztowała 55 tys. ofiar. Być może nawet 10 tys. ludzi zaginęło bez wieści, a 1,6 mln zostało wypędzonych z domów. Nie pojmuję, jak jako ludzkość możemy akceptować politykę, która sieje takie spustoszenie.

USA wydają rocznie 51 mld dolarów na wojnę z narkotykami. O ile lepiej byłoby wydać choćby ułamek tych pieniędzy na profilaktykę albo rehabilitację uzależnionych. W latach 70. w USA siedziało w więzieniach ok. 300 tys. ludzi. 40 lat później siedzi ich 2,3 mln, wielu z powodu polityki antynarkotykowej. Dotyczy to zwłaszcza mniejszości. Jeden z trzech czarnych obywateli w wieku od 18. do 30. roku życia przechodzi przez więzienie.

Maciej Stasiński o narkowojnie: ''Meksyk ma nowych bandytów''; ''Meksyk - kraina terroru''


Fragment dokumentu BBC ''Mexico's Drug War''.

Co stoi na przeszkodzie przyjęciu nowej polityki narkotykowej?

- Rządy i ludzie są więźniami moralistycznego podejścia do narkotyków i otaczającej ich obyczajowości. Tymczasem musimy przyjąć za podstawę fakty i koszty obecnej polityki antynarkotykowej oraz korzyści, jakie można osiągnąć dzięki nowemu podejściu, sprawdzonemu już w niektórych krajach. Portugalia dokonała skoku, liczba ludzi biorących narkotyki spadła tam o połowę. Nikogo się tam nie ściga za posiadanie narkotyku na własny użytek, ludziom uzależnionym się pomaga i nikogo nie wsadza do więzienia.

W USA reforma polityki narkotykowej powinna być priorytetem dla obu głównych partii. Dla Republikanów, bo zapewniłaby im utrwalenie praw stanowych i ograniczyła trwonienie pieniędzy federalnych. Dla Demokratów, bo mniejszości, które stanowią duża część ich wyborców, w największym stopniu ponoszą koszty obecnej polityki.

Na czym powinna polegać dobra polityka narkotykowa.

- Musi przyjąć za punkt wyjścia zdrowie publiczne, a nie karanie. Kilka krajów już idzie tą drogą: właśnie Portugalia, Szwajcaria, Niemcy. Musimy zachęcać przywódców politycznych do takiego podejścia, bo tylko tak zmniejszymy ogromne emocjonalne, prawne i finansowe koszty, jakie wywołuje obecna polityka.

Spójrzmy na USA. Marihuana jest tam podstawowym narkotykiem. Jej legalizacja nie jest cudownym środkiem, który odbierze władzę kartelom narkotykowym. Ale pomoże przekonać przywódców politycznych, że warto działać na rzecz zawrócenia z wojny z narkotykami i przerwać niekończące się cierpienie ludzi. W USA w 2010 r. 850 tys. ludzi aresztowano za marihuanę, z czego 88 proc. za samo jej posiadanie. W Meksyku handel marihuaną to pokaźna część narkotykowego biznesu. Tu mamy wielką szansę, której nie wykorzystujemy.

*Richard Branson - ur. w 1950 r. Brytyjski przedsiębiorca, miliarder, twórca obejmującej ponad 400 firm Virgin Group. Obrońca spraw społecznych. Rekordzista świata w szybkości przepłynięcia na łodzi żaglowej Atlantyku i w długości lotu balonem

Walka z narkotykami okiem specjalisty, kontestatora i ofiary: ''Nie stójmy w miejscu''; ''Bazylia, gandzia, majeranek''; ''0,2 razy dwa''


Zapraszamy na konferencję ''Gazety Wyborczej'' i Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej. Będziemy rozmawiać o polityce narkotykowej w Polsce i rozwiązaniach z zagranicy. Posłuchamy m.in. byłego prezydenta Brazylii Henrique Fernando Cardoso, brytyjskiego przedsiębiorcy Richarda Bransona, a także Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta RP. Wypowiedzą się również Kora Jackowska, oskarżona o posiadanie narkotyku, Wiktor Osiatyński, pisarz, wykładowca, prawnik, zajmujący się szerzeniem informacji o alkoholizmie, a także polscy specjaliści od uzależnień, terapeuci i politycy.
Środa, 24 października 2012 r., godz. 16.30-20.00, redakcja "Gazety Wyborczej", ul. Czerska 8/10, Warszawa.
Zgłoszenia udziału w debacie prosimy przesyłać na adres debata-narkopolacy@agora.pl
Więcej na wyborcza.pl/narkopolacy


Maj, Warszawa. Kolejny, dziewiąty już Marsz Wyzwolenia Konopii.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Nasza kampania

"Gazeta Wyborcza" wspólnie z Open Society Foundation i Polską Siecią Polityki Narkotykowej od lat walczy o zliberalizowanie polskiej polityki narkotykowej. W tej chwili polega ona na wymierzaniu surowych kar użytkownikom narkotyków oraz osobom uzależnionym. Ale nie tędy droga. Co powinniśmy zrobić, żeby było lepiej?