Polska jako członek Unii Europejskiej
musi wypełnić zobowiązania wynikające
z polityki klimatycznej. Dotyczą one m.in. zwiększenia produkcji
energii elektrycznej
z odnawialnych źródeł. Ministerstwo Gospodarki zakłada, że udział OZE
w zużyciu
energii będzie rósł systematycznie aż do 11,5
proc.
w 2015 r. i
15 proc.
w 2020 r.
Z rządowej strategii "Bezpieczeństwo energetyczne i środowisko" wynika, że osiągnięcie do 2030 r. celów wyznaczonych przez UE wymagać będzie produkcji
energii elektrycznej
z odnawialnych źródeł na poziomie około 39,5 TWh brutto.
W najbliższych latach szczególnie szybko ma się rozwijać energetyka wiatrowa. Według prognozy opublikowanej przez Polskie Towarzystwo Energetyki Wiatrowej już
w tym roku farmy
w Polsce osiągną moc 1,4 tys. MW.
Ale ekolodzy i przedsiębiorcy nie patrzą
w przyszłość
z optymizmem. Wciąż brakuje ustawy o OZE, a firmy zajmujące się takimi instalacjami jak wiatraki czy biogazownie napotykają przeszkody prawne i nie mają pewności czy będą mogli liczyć na dofinansowanie do inwestycji. Ale odwrotu już nie ma. Energetyka
odnawialna to nasza przyszłość.
Rozmowa z Andrzejem Kassenbergiem, współzałożycielem i prezesem Instytutu na rzecz Ekorozwoju, ekspertem
w zakresie OZE
JOANNA LEŚNIEWSKA: Do 2020 r. 15 proc. energii musi pochodzić z odnawialnych źródeł - takie wymogi stawia przed Polską Unia Europejska. Jak sytuacja z OZE wygląda dzisiaj? ANDRZEJ KASSENBERG: Szacuje się, że obecnie kształtuje się to na poziomie ok. 9
proc., ale
w tym zawiera się również współspalanie biomasy
w wielkich elektrowniach. A jest to złe i nieefektywne rozwiązanie. Dlaczego? Po pierwsze, biomasa wożona jest na duże odległości, a to oznacza dodatkowe zużycie paliwa i zanieczyszczenie środowiska. Po drugie,
w elektrowniach spalane jest drewno, którego szkoda przeznaczać na taki cel. Tymczasem wypełnienie unijnych wymogów powinno iść
w zupełnie innym kierunku.
Na jaki rodzaj energii powinniśmy zatem postawić? - Na energetykę rozproszoną, lokalną budowanie biogazowni na wysypiskach śmieci czy biogazowni rolniczych,
w których wykorzystywane byłyby odpady
z rolnictwa i przemysłu rolno-spożywczego. Na stawianie kolektorów słonecznych, fotowoltaikę, pompy ciepła czy energetykę wiatrową,
w tym opartą na mikrowiatrakach. Różne rodzaje OZE powinny się lokalnie uzupełniać, tworząc układy hybrydowe wykorzystujące inteligentne sieci do przesyłania
energii. Dzięki temu powstają dodatkowe miejsca pracy, rozwija się lokalna gospodarka.
Trzeba uznać, że energetyka
odnawialna jest bardzo ważnym elementem bezpieczeństwa energetycznego, gdyż wykorzystuje ona nasze zasoby energetyczne. Rząd zafascynował się energetyką jądrową, która jest bardzo kosztowna i nie generuje dla naszego kraju zysku. OZE to również rozwijanie polskiego przemysłu, zachęcanie do innowacji i wykorzystania krajowej myśli technicznej. Mamy swoich wytwórców paneli słonecznych, producentów kotłów na biomasę czy biogazowych.
W stoczni
w Gdańsku produkowane są wieże do wiatraków. Te pieniądze zostaną
w Polsce. Postawmy na to.
Do wypełnienia ustaleń wynikających z pakietu energetycznego klimatycznego zostało 9 lat i zaledwie 6 punktów procentowych. Uda nam się osiągnąć ten poziom? - Zgodnie
z dyrektywą o OZE, Polska do grudnia 2010 r. powinna mieć swoją ustawę o
odnawialnych źródłach energii. Mija dziewięć miesięcy i nie ma nawet upowszechnionych założeń tej ustawy! Sądzę, że zostanie ona uchwalona dopiero
w 2013 r. Kwestie prawne trzeba natychmiast uregulować. Bez tego rozwój energetyki
odnawialnej napotyka na wiele przeszkód.
Trzeba również zadbać o większe dofinansowanie do rozwoju przemysłu, budowy tego typu instalacji, a także wspierania modernizacji i rozwoju lokalnych sieci energetycznych. Polska
musi to wynegocjować
w nowej perspektywie unijnego dofinansowania.