Koncert, jaki zagrali ci czterej artyści promował projekt "Męskie Granie", wspólne przedsięwzięcie muzyków z różnych środowisk i pokoleń artystycznych, reprezentujących odmienne wartości artystyczne, oraz twórców sztuk wizualnych.
Męska delikatność
Pierwszy na scenie pojawił się Andrzej Smolik, multiinstrumentalista, który wprowadził nas w niepowtarzalny uwodzicielski nastrój, za pomocą oszczędnych środków wyrazu - klawiszy, gitary elektrycznej, basowej, perkusji i sekcji dętej. Łagodne, lekkie, harmoniczne i wpadające w ucho kompozycje Smolika z cicho przebijającym się light motiv'em stworzyły już na samym początku koncertu pozytywny nastrój. Tym razem artysta nie zabawił się formą, a zdecydowanie postawił na dźwięk. Nie było asynchronicznych rytmów, ani brudnego brzmienia, a fantastyczne połączenie delikatnych sekwencji klawiszy z elektrycznymi gitarami i wirtuozerską trąbką pokazały, że płyta, którą Smolik wkrótce wyda będzie równie doskonała, co jego poprzednie krążki. Po takiej dawce delikatnej męskiej muzyki scenę opanował hip-hop.
Niedoceniani?
Podczas konferencji prasowej promującej cały projekt w klubie "Hard Rock Cafe", AbradAab siedział spokojnie przy jednym ze stolików. Niepozorny, skromny, uśmiechał się, kiedy dziennikarze przepychali się do Wojciecha Waglewskiego i nikomu z nich nie przyszło nawet do głowy, aby również z nim porozmawiać o "Męskim Graniu". - Ten projekt to moja osobista walka o to, by media w końcu zaczęły mówić o artystach mało znanych - podkreślał niejednokrotnie Waglewski. W pewnym sensie już osiągnął swój cel, ponieważ każdy, kto choć przez chwilę oglądał AbradAba na scenie, z pewnością nie zapomni tego artysty tak szybko. - Muzyka, którą gram, trafia do milionów osób - śpiewał w "Trójce" były wokalista Kalibra 44. I nie były to słowa rzucone na wiatr. Cała widownia podrygiwała w rytm muzyki, której ton nadawało brzmienie rzadko spotykane w rapie - połączenie klawiszy z kontrabasem.
Koledzy
Kiedy na scenę wkroczył Maciej Maleńczuk i przepięknym basem zaśpiewał "Komu dzwonią, temu dzwonią", żeńska część publiczności dała o sobie znać. Jego aranżacji słynnej piosenki Grzesiuka towarzyszyła mocna sekcja dęta, a całość osiągnęła zamierzony efekt. Tuż po niej dołączył do niego Waglewski, aby zagrać to, na co wszyscy czekali. "Koledzy" (na dwie gitary) jak zwykle poruszyli publiczność, która teraz ożywiła się już na dobre. - Cieszymy się, że mamy jeszcze dla kogo grać i pracować w naszym ukochanym kraju - mówił Maleńczuk widząc reakcję publiczności. Kolejną piosenką, jaką przygotowali na ten wieczór, był najsłynniejszy przebój country "Ring of Fire" Johnny'ego Cash'a - z przepiękną solówką na trąbce (artyści zapowiadali przecież, że pomieszania styli i niespodzianek nie zabraknie). Teraz do Waglewskiego dołączył cały skład Voo Voo, z niesamowitym Mateuszem Pospieszalskim na czele. Energetyczny saksofonista powalił na kolana wszystkich nie tylko swoją muzyką i solówkami, ale przede wszystkim charyzmą.
"Wszyscy artyści to wojownicy"
Nie mogło zabraknąć piosenki "Wszyscy artyści to wojownicy", promującej projekt "Męskie Granie". Piosenka ta zdążyła wedrzeć się już do pierwszej dziesiątki na liście przebojów radiowej "Trójki". Z pewnością po wykonaniu jej na żywo przez Waglewskiego, Maleńczuka i AbradAba będzie pięła się w górę, a sądząc po reakcji publiczności, piosenka ta już jest hitem.
- Pan AbradAb, pan Maleńczuk - wymieniał Waglewski muzyków stojących w tym momencie na scenie. - Nie wiem, czy mówiłem już o jego urodzie, niezwykle urodziwy i jakże inteligentny. A jak ten lifting mu sprzyja, a jak ten botoks wspaniale poprawił mu urodę - zachwycał się Maleńczukiem Waglewski. Potem lider Voo Voo wspomniał jeszcze o Mateusza Pospieszalskiego, Piotra Zyzarewicza i Kamila Bartoszewicza. - To był taki pomieszany skład na okoliczność koncertów, które chcielibyśmy państwu zaproponować przez najbliższe dwa miesiące - mówił Waglewski.
Widownia nie przestaje klaskać, domaga się bisu. Zespół wraca na scenę. Nagle z tła oklasków wyłania się delikatnie saksofon Pospieszalskiego. Przerywa mu gitara Waglewskiego pierwszymi sekwencjami "Kobieto proszę Cię". Publiczność od razu rozpoznaje utwór i zaczyna nucić
Tak kończy się "Męskie Granie" w studiu imienia Agnieszki Osieckiej w radiowej "Trójce" na Myśliwieckiej. Była to zapowiedź tego, co będzie się dziać na koncertach.
Plan koncertów:
Gdańsk, Centrum Stocznia Gdańska, ul. Doki 1 - 17 lipca
Katowice, Galeria Szyb Wilson, ul. Oswobodzenia - 24 lipca
Poznań, Stary Browar, ul. Półwiejska 42 - 31 lipca
Kraków, Ogrody Muzeum Archeologicznego, ul. Senacka 3 - 7 sierpnia
Wrocław, Browar Mieszczański, ul. Hubska 44 - 14 sierpnia
Warszawa, Centrum Kultury KONESER, ul. Ząbkowska 27/31 - 21 sierpnia
Źródło: Gazeta Wyborcza