Muzyczny dorobek Waglewskiego to wielka artystyczna podróż. Jej celem zawsze było i jest odkrywanie i poznawanie, a w konsekwencji tworzenie nowych, zaskakujących projektów, niezmiennie jednak naznaczonych niepowtarzalnym charakterem tego artysty. Na początku przygody z muzyką, Waglewski dał się poznać jako kompozytor i gitarzysta wydobywający dźwięki z Gibsona Les Paul kupionego do Darka Kozakiewicza, na którym wcześniej grał sam Tadeusz Nalepa. Głosem na scenie urzekać zaczął dopiero za namową Zbigniewa Hołdysa podczas sesji nagraniowej I Ching. Śpiewając Ja płonę przełamał młodzieńcze opory, zawdzięczane pewnemu nauczycielowi śpiewu z warszawskiego domu kultury, który jak wspominał sam lider Voo-Voo określił go mianem „kompletnego beztalencia pozbawionego słuchu muzycznego i wrażliwości”.
Artystyczne wędrowanie w przypadku Waglewskiego to sformułowanie jak najbardziej trafne, bo on nigdy nie zatrzymuje się na dłużej w swoich muzycznych poczynaniach. Mając lat 16 trafił do zespołu Fatum, z którym grał inspirowane Hendrixem kawałki. Po krótkotrwałej współpracy z grupami Zen i Nirwana, już po rozpoczęciu służby wojskowej trafił do odwołującego się do muzyki etnicznej zespołu Osjan, w którym udziela się do dziś. Nawet zespół Voo-Voo, pomimo ponad dwudziestu lat istnienia jest tworem, nigdy nieokrzepłym. Wciąż się zmienia, ewoluuje, zaskakuje. I nie chodzi tu wyłącznie o nową jakość wnoszoną przez kolejne albumy, ale również, uwielbianą przez bywalców koncertów Voo-Voo twórczą zabawę starszymi utworami. Na swojej muzycznej drodze Waglewski spotkał się z Michałem Urbaniakiem, Andrzejem Łowickim, Wojciechem Morawskim, wspomnianym wcześniej Zbigniewem Hołdysem, Tomaszem Stańko, Lechem Janerką.... a kolejne nazwiska można, by jeszcze długo wyliczać.
Owoce takich muzycznych spotkań to m.in. płyta „Koledzy” nagrana z Maciejem Maleńczukiem, czyli siedemnaście niesamowitych aranżacji powstałych ze starcia dwóch artystycznych osobowości. Niemniej zaskakujące były rockowo folkowe efekty kooperacji Voo-Voo z ukraińskim zespołem Haydamaky. Równie chętnie Waglewski współpracuje z młodymi muzykami, dla których z pewnością jest autorytetem, ale nie boi się mówić, że oni są dla niego inspiracją, bodźcem, by nieustannie rozwijając własny warsztat artystyczny. Warsztat, który wykorzystuje również w innych dziedzinach kultury. Muzyka autorstwa Waglewskiego do filmu Kroniki Domowe została nagrodzona na Camera Image w 1997 roku, a stworzony wspólnie z Janem Peszkiem, Marią Peszek i zespołem Voo-Voo spektakl koncertowo - teatralny Muzyka ze Słowami został przyjęty z ogromnym entuzjazmem, zarówno publiczności jak i krytyków.
Równie intrygująco o Wojciechu Waglewskim mówią liczby. Ponad 30 płyt, które nagrał lub wspierał występując na nich gościnnie. 25 lat działalności zespołu Voo Voo. Kolekcja 13 gitar, z których każda ma swoją wyjątkową historię. Bartek i Piotr - 2 utalentowanych muzycznie, ale podążających własną droga synów. Jedna ukochana kobieta Grażyna, a że jak sam powiedział „to miłość spowodowała, że nasz przodek sięgnął po pierwszy instrument” męska muzyka w wydaniu Waglewskiego ma jej co zawdzięczać.
Jeżeli sztuka jest przekazywaniem emocji, w tekstach i muzyce Waglewskiego dostajemy ją za pośrednictwem pełnego wachlarza dźwięków, gatunków i inspiracji składających się na niezwykle bogatą, ale spójną całość, którą z powodzeniem można określić mianem Męskiego Grania.