Może miał trochę racji Tomasz z Akwinu, gdy podobno przed śmiercią ocenił swoje ogromne dzieło pisarskie krótko i węzłowato: „To wszystko słoma”. Pokora, jak cholera, ale nie o to mi tutaj chodzi. Idzie mi o to, że wszystkie te nasze kombinacje myślowe są niewiele warte. Nie jest najważniejsze to, co robimy głową, raczej tamto, co bierze się z serca. Mieli rację Pascal i ks. Twardowski, gdy lekceważyli kościelnych mózgowców.

Na szczęście jest papież Franciszek oraz Franciszek bis.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej