Komentarzy był cały legion, na czele z tym przewodniczącego polskiego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego, który wiceprzewodniczącego naturalnie bronił. Powołał się na papieża Franciszka, niemniej bardzo wybiórczo. Obecny biskup rzymski mówił na ten temat nierzadko. Nie powiedział co prawda nigdy, że relacje homoseksualne są OK, mówił nawet np., że tacy ludzie nie powinni być księżmi, ale do postawy hierarchy krakowskiego jest mu daleko nieskończenie.

Przypomnę tylko jego słowa skierowane do Stephena Amosa, komika, celebryty angielskiego, który żalił mu się, że jako gej nie czuje się akceptowany: „Nie jest dobrze dawać większe znaczenie przymiotnikowi homoseksualny niż rzeczownikowi osoba. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy godność. Nie ma znaczenia, kim jesteś i jak żyjesz – nie tracisz [przez to] swojej godności. Są ludzie, którzy wolą wybierać bądź wykluczać ludzi z powodu przymiotnika. Oni nie mają ludzkiego serca”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej