Dziewczyny za ladą wyglądają, jakby przepisowy wiek ukończyły wczoraj. Ale wiedzą wszystko o wszystkim, co sprzedają: setki konopnych produktów do jedzenia, żucia, połykania, zakrapiania, palenia, wciągania, wcierania

Zapach. To pierwsza rzecz, która mnie uderza, gdy wchodzę do zakładu cukierniczego Love’s Oven przy Mariposa Street w Denver. Mocny, jakby pikantny. Zapach romansu.

Firma przycupnęła w jednym z niskich budynków przy autostradzie 25. Wokół magazyny, fabryczki, dalej kwartały niebogatych domów – latynoskie obrzeża centrum.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej