Katarzyna Surmiak-Domańska: W „Wyborczej” z 30 maja opublikowałyśmy z Katarzyną Włodkowską artykuł pokazujący nieznaną twarz prezesa fundacji Nie Lękajcie Się Marka Lisińskiego. Powstał głównie dzięki tobie. To ty nam powiedziałaś, że Marek wyłudził od ciebie, swojej podopiecznej, pieniądze. Jak tamten dzień wyglądał u ciebie?

Katarzyna: Smutno. Wcześnie rano wyszłam do kiosku po gazetę. Potem szybko z powrotem do domu, włączyłam internet. Przeczytałam kilka komentarzy i zaczęłam ryczeć.

Jak to?

- No bo jak czytam, że to cios poniżej pasa, że co teraz będzie z fundacją, że zaszkodziłam ofiarom, bo do kogo one teraz pójdą... Przecież ja zdecydowałam się o tym opowiedzieć właśnie ze względu na ofiary. Na tych, którzy zaufali Markowi. To ludzie głęboko poranieni, których łatwo wykorzystać. A wiem, że niektórzy są w Marka bezkrytycznie wpatrzeni.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej