Monika Sznajderman – antropolożka kultury, pisarka i współwłaścicielka, razem z mężem, pisarzem Andrzejem Stasiukiem, wydawnictwa Czarne. Autorka m.in. „Fałszerzy pieprzu” – rodzinnej opowieści o polsko-żydowskich losach, finalistki m.in. nagrody Nike. Warszawianka z urodzenia. Od 30 lat mieszka w Beskidzie Niskim

PAWEŁ SMOLEŃSKI: Jakie słowa w żargonie górników wydobywających ropę na indonezyjskiej Sumatrze pochodzą z holenderskiego i z malajskiego, a jakie z polskiego i gwary łemkowskiej?

MONIKA SZNAJDERMAN: Trzeba by było o to zapytać Hugona Steinhausa, wielkiego matematyka, współtwórcę lwowskiej szkoły matematycznej, który przeżył dzieciństwo w Jaśle – na przełomie XIX i XX wieku sercu imperium naftowego powstałego w Beskidzie Niskim. Akurat moją wieś, Wołowiec, ominęła gorączka naftowa, ale wszystko działo się tak blisko, dosłownie za miedzą, w sąsiednich dolinach.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej