ROBERT BIEDROŃ: PIONIER

Krzysztof Pacewicz: Pamięta pan swoje pierwsze wystąpienie w Sejmie w 2011 roku?

Robert Biedroń: Jasne, użyłem wtedy wyrażenia „cios poniżej pasa”, a cała sala wybuchła szyderczym śmiechem.

Posłanka PO Julia Pitera tłumaczyła: „Ponieważ poseł Biedroń kojarzy się wyłącznie ze sprawami związanymi z seksualnością, to taka była reakcja”. Dzisiaj już by się nie śmiali.

- Żeby coś zmienić, trzeba czasem iść pod prąd. Moja obecność w polityce sprawiła, że dzisiaj coś takiego mało komu przyjdzie do głowy.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej