Donald Tusk - przewodniczący Rady Europejskiej, premier RP (2007-14) i przewodniczący Platformy Obywatelskiej (2003-14)

Adam Michnik, Jarosław Kurski, Bartosz T. Wieliński: W grudniu 2014 r., obejmując urząd szefa Rady Europejskiej, przestrzegał pan, że do Europy wraca historia. Nie ma pan wrażenia, że po pięciu latach historia Europę dopadła? Otaczający nas przeciwnicy rosną w siłę, a my jesteśmy coraz bardziej podzieleni.

Donald Tusk: Bez wątpienia skończył się czas optymistycznej iluzji. Dla Polaków to dotkliwe, bo nad Wisłą długo marzyliśmy o przystąpieniu do Unii Europejskiej. Po 2004 roku wielu wierzyło, że to będzie nasz szczęśliwy koniec historii. Polityczny Zachód miał być końcem awantur, które nam towarzyszyły od zawsze. Miejscem, gdzie będzie nam dana stabilność i przewidywalność. W ostatnich latach Europa stanęła przed dramatycznymi wyzwaniami. Nie mam jednak poczucia fatalizmu. Powrót historii, powrót twardej polityki nie musi oznaczać dla Europy czegoś złego. Przyspieszenie historii nas niepokoi, ale nie może paraliżować. To przecież nic nowego.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej