W nocy z 25 na 26 kwietnia 1986, o godzinie 1.23, mieszkańców miasteczka Prypeć obudził huk. Ci, których okna wychodziły na nieodległą elektrownię atomową, mogli zobaczyć niezwykły widok – pionowy słup błękitnego światła.

– To było piękne – wspominają świadkowie. Nikt przed nimi nie miał okazji, by coś takiego zobaczyć.

Radioaktywność jako taka jest niewidoczna, ale jeśli przechodzi przez wodę albo powietrze, może jej towarzyszyć wtórne zjawisko zwane promieniowaniem Czerenkowa. W Polsce można je podziwiać w słynnym reaktorze Maria w Świerku, ale tam to tylko słaba poświata na dnie zbiornika z wodą.

Żeby zobaczyć świecący słup powietrza widoczny z odległości wielu kilometrów, trzeba naprawdę potężnej dawki promieniowania. W normalnych warunkach takie występuje tylko wewnątrz reaktora, ale nie wydostaje się na zewnątrz, bo nie może się przebić przez osłony.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej