Basil Kerski - ur. w 1969 w Gdańsku, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności, naczelny polsko-niemieckiego czasopisma „Dialog”. Menedżer kultury, publicysta, z wykształcenia politolog i slawista, mieszka w Gdańsku i Berlinie, ma polsko-irackie korzenie.

Bartosz T. Wieliński: Odkąd minister kultury Piotr Gliński postanowił przejąć kontrolę nad ECS, stał się pan wrogiem tzw. dobrej zmiany.

Basil Kerski: Od początku wiedziałem, że nie jestem wymarzonym dyrektorem dla środowiska związanego z obecnym rządem, ale potrafiliśmy kulturalnie ze sobą rozmawiać. Byłem otwarty na krytykę. Po zmianie władzy Ministerstwo Kultury dalej z nami współpracowało.

Wszystkie kwestie, które teraz są źródłem konfliktu, np. obecność wszystkich bohaterów Sierpnia 1980 czy rola Lecha Wałęsy, zostały przedyskutowane w gremiach ECS. Kiedy otwieraliśmy w 2014 r. nową siedzibę przy placu Solidarności, popierali nas także ci, którzy rok później nie kryli radości ze zmiany władzy. A gdy w 2017 r. po raz trzeci wygrałem konkurs na dyrektora, dwóch członków komisji z ramienia ministerstwa poparło moją kandydaturę. A przecież mogli się byli chociażby wstrzymać od głosu. Więc obecne ataki sprawiają wrażenie, jak gdyby ktoś się wstydził albo wręcz bał tego, że przez trzy lata potrafiliśmy znaleźć wspólny język.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej