„Ta zima we Janowie była fest srogo. Chycił taki mróz, że miecze świetlne niy chciały sie oświycić, Chewbacca (tyn bebok kudłaty i do tego ryszawy) zapodł w syn zimowy i pedzioł, co mo ta cołko haja we kosmosie kajsik głymboko; a gizdy z Imperium błagały Lorda we Czornym Mantlu, coby posłoł ich choby na Hoth, bele niy kole Nikiszowca!”.

To opis, którym Grzegorz Chudy, akwarelista z Nikiszowca, opatrzył jedną ze swoich prac. Widać na niej dwie ciężkie maszyny kroczące na tle kopalni Wieczorek, nad którą unosi się Gwiazda Śmierci.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej