Tu, na Wyspach, oddychamy pełną piersią – mówią młodzi Polacy. To nie metafora: w kwestii jakości powietrza Wielka Brytania zostawia Polskę tak daleko w tyle, że powietrze jest jednym z pierwszych wątków, który pojawia się w mojej rozmowie z DOROTĄ KOLARSKĄ, studentką trzeciego roku na Oksfordzie.

– U mnie w Krakowie jest taka piękna droga na wzgórzu, którą jedzie się w stronę centrum. W lecie w dole widać Wawel i Stare Miasto. Ale zimą – znikają, jakby nic tam nie było, wszystko zasłania chmura smogu. W Oksfordzie mieszkam na czwartym piętrze i zimą za oknem widzę słońce, czasem wzgórza w oddali. To była pierwsza zmiana w moim komforcie życia po przeniesieniu się tutaj – opowiada. – A znajomi z Anglii uważają Oksford za industrialne miasto, zupełnie nie wiedzą, czym jest smog.

Wspólnie z MICHAŁEM TARNOWSKIM, który do Oksfordu przyjechał ze Szczecina, Dorota przewodniczy Oxford University Polish Society, najstarszemu i jednemu z największych związków polskich studentów w Wielkiej Brytanii, którego historia sięga połowy lat 50. Za czasów dawnej, wojennej i powojennej, emigracji klubu bardzo rozdyskutowanego (co tylko wzmocniła obecność profesora Leszka Kołakowskiego), dziś bardziej towarzyskiego – oraz wizerunkowego.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej