Westerplatte. 1 września o świcie. Po uroczystościach upamiętniających wybuch II wojny światowej harcerze idą na herbatę i grochówkę do kuchni polowej, VIP-y sączą ciepłe napoje w budynku straży granicznej. W salce zebrali się przedstawiciele rządu i posłowie PiS. Czują się swobodnie. Już od kilku miesięcy wprowadzają w kraju nowe porządki. W skali makro – przejmują Trybunał Konstytucyjny, telewizję publiczną i mikrofon w Sejmie. W skali mikro – ot, choćby nie wpuszczą na Westerplatte samorządowców z matecznika Platformy Obywatelskiej. Ani marszałka województwa, ani prezydentów Gdańska, Gdyni, Sopotu, ani radnych.

Kolejny 1 września. Salwy honorowe, przemówienia. Goście wymieniają uściski dłoni. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz wita się z prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Pozostali członkowie delegacji rządowej omijają prezydenta z daleka.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej