W ciągu pięciu dni – od piątku do środy rano – trzy harwestery oraz dziesięciu ludzi z piłami ręcznymi powaliło 10 tys. drzew: sosen, buków i dębów. Sosen jest tu najwięcej, bo to gatunek, który bardzo dobrze sobie radzi w trudnych warunkach, na wydmach, unieruchamiając je w ten sposób. Dla porównania – w Puszczy Białowieskiej od początku słynnej wycinki (przez cały 2017 rok) padło ok. 185 tys. drzew.

Las 70 lat temu zasadzili leśnicy z Nadleśnictwa Elbląg, ale w sadzeniu lasu „w czynie społecznym” brali też udział okoliczni mieszkańcy – Krynicy Morskiej, Sztutowa czy Skowronek. Część tych, którzy sadzili las, nadal mieszka na Mierzei Wiślanej i protestuje na ulicy przeciwko przekopowi.

W miejscu przekopu Mierzeja ma szerokość ok. 1,5 km. Lasy iglaste porastają wąski pas piaszczystego lądu między Morzem Bałtyckim a Zalewem Wiślanym. Tworzą Park Krajobrazowy „Mierzei Wiślanej” (powołany do życia w połowie lat 80.) z czterema rezerwatami przyrody, m.in. Rezerwatem Kąty Rybackie (gmina Sztutowo) z największą kolonią lęgową kormoranów w Polsce i czapli siwych. W rezerwacie rosną ponadstuletnie sosny. W runie – wrzos i borówka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej