Marcin Król – ur. w 1944 r., filozof, historyk idei, działacz opozycji w PRL-u. Ostatnio wydał eseje „Europa w obliczu końca”, „Byliśmy głupi”, „Jaka demokracja” i „Do nielicznego grona szczęśliwych”

Współczesna demokracja populizmem stoi. Od Stanów Zjednoczonych po Włochy, Wielką Brytanię czy Polskę mamy do czynienia z odmianami populizmu. Nawet prezydent Macron wygrał na fali populizmu.

Tylko czym jest populizm? Nie wdając się w definicje, to po prostu sposób uprawiania polityki polegający na radykalnym uproszczeniu przekazu, licznych obietnicach bez pokrycia i pomijaniu tradycyjnych, zasiedziałych struktur partyjnych.

Czy to dobrze, że populizm zwycięża? Nie. Czy to fakt? Tak. Czyja to wina? Organizacji politycznej w demokratycznych krajach, która się zestarzała i zawodzi. Uwiądu partii politycznych dawnego typu (z czasów demokracji liberalnej). Uwiądu idei reprezentacji – kto wie i kogo obchodzi, kto jest jego posłem? Uwiądu przywództwa – czasem koniunktura czy po prostu zbieg okoliczności sprawiają, że brak jest wybitnych ludzi. A wybitni ludzie są niezbędni także w demokracji.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej