Dorota Serwa – ur. w 1972 r. w Szczecinie, muzykolog i menedżer kultury. Od 2012 r. dyrektor szczecińskiej Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza

FILIP SPRINGER: Czyli to prawda, że w biurach nie macie tu okien. Słyszałem o tym wcześniej, ale nie chciało mi się wierzyć.

DOROTA SERWA: Tak, to pewna niedogodność. Mamy tylko ten spacerniaczek pośrodku, można tam wyjść, popatrzeć na nasz kawałek nieba. Nic innego poza niebem stamtąd nie widać. Poza tym wszyscy pracują w przestrzeni bez okien. Nasza pani prawnik ma wręcz taki kantorek, na który czasem żartobliwie mawiamy karcerek. Cztery ściany i drzwi.

Nie domaga się szkodliwego?

– Na razie nie. Chodziłyśmy razem do podstawówki. Jest wyrozumiała i całkowicie oddana sprawie.

W pani pokoju też nie ma okien?

– Może pan zajrzeć, nie jest zbyt okazały, okno jest, ale ma mleczną szybę, za nim jest perforowana blacha stanowiąca elewację budynku. Trochę dziennego światła więc tu wpada, ale nie za dużo. Za to gdy podświetlamy filharmonię przy różnych okazjach, to okno mieni się feerią barw. Ale proszę mi wierzyć, brak okien to nie jest jakiś wielki problem.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej