„Jarosław Kaczyński wygrywa wybory, ponieważ obiecuje wspólnotę”. Grzegorz Schetyna przegrywa, bo „jego partia wciąż stawia w centrum jednostkę i jej indywidualny awans. Odżegnuje się od wspólnoty” – napisał tydzień temu Smoczyński.

Musimy budować wspólnotę opartą na równości wszystkich obywateli – powiedział tego samego dnia Schetyna na konwencji PO opatrzonej hasłem „Kobieta, Polska, Europa”.

Tyle w sprawie dotyczącej tego, jak przylega do realu koncept Smoczyńskiego przeciwstawiający wspólnotowość PiS rozpasanemu indywidualizmowi Schetyny i PO.

Na tej konwencji politycy Platformy i ich koalicjantka Barbara Nowacka mówili również o prawach kobiet, równym dostępie do edukacji, polityce antydyskryminacyjnej i szacunku dla odmienności, a także o świeckim państwie. I nie były to gadki nagle wyciągnięte z kieszeni, by omamić publiczność. Od kilku lat pod wpływem emancypacyjnych dążeń części społeczeństwa PO przechodzi w bólach i wewnętrznych spięciach ewolucję do cywilizowanej partii centrowej na wzór zachodni. Czego dowodzą również jej starania, by sformułować projekt polityki społecznej włączającej słabszych do demokracji.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej