Wieczór, 17 stycznia 2018 r. Sprzed gmachu niemieckiego MSZ odjeżdża kolumna limuzyn. W jednej siedzi Jacek Czaputowicz, nowy szef polskiej dyplomacji. Rozpoczął się trzeci rok władzy Prawa i Sprawiedliwości, rząd popsuł sobie stosunki ze wszystkimi ważnymi graczami Unii Europejskiej. Z Komisją Europejską od dwóch lat trwał spór o łamanie przez PiS praworządności: ubezwłasnowolnienie Trybunału Konstytucyjnego, skok na sądownictwo. W grudniu 2017 r. spór eskalował, bo Komisja uruchomiła procedurę dyscyplinującą zapisaną w art. 7.1 traktatu europejskiego.

Polska na stałe zajęła miejsce pod europejskim pręgierzem, teoretycznie państwu grozi pozbawienie prawa głosu w Radzie UE.

Mimo to Sigmar Gabriel, ówczesny szef niemieckiego MSZ, był bardzo zadowolony z rozmów. Czaputowicz, który polską dyplomacją kierował od zaledwie tygodnia, zrobił jak najlepsze wrażenie. – Z nim można porozmawiać – mówił o gościu Niemiec. Gabriel zapewne wspominał wtedy spotkania z Witoldem Waszczykowskim, zgodnie uznawanym przez unijnych dyplomatów za pozbawionego ogłady partyjnego ideologa, którego agresywne wypowiedzi jeszcze bardziej psuły relacje Polski z sąsiadami.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej