Tadeusz Mirski – absolwent zarządzania i gospodarki przestrzennej, przewodnik miejski po Poznaniu, ekspert ds. innowacji społecznych w Stowarzyszeniu na rzecz Spółdzielni Socjalnych. Aktywista stowarzyszenia Rowerowy Poznań i Poznańskiego Alarmu Smogowego, inicjator projektu „Rowerzyści dla seniorów”. Od ośmiu lat prowadzi fanpage „Dobre praktyki lokalne”

FILIP SPRINGER: Przejdziemy się?

TADEUSZ MIRSKI: Musimy więc zejść pod ziemię.

Tak od razu?

– Inaczej się nie da. W tym cały problem.

Co jest złego w przejściu podziemnym?

– A co jest dobrego? Ponuro tam, trudniej utrzymać czystość i bezpieczeństwo. Człowiek pod ziemią traci orientację w przestrzeni, bo nie widzi charakterystycznych punktów miasta, dzięki którym się po nim porusza. Do tego dochodzi aspekt psychologiczny: ludzie nie lubią wchodzić pod ziemię. Poza tym przejście podziemne jest droższe niż zwykła zebra. No i te schody...

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej