Z historykiem niemieckim prof., Ulrichem Herbertem (ur. w 1951 r., bada głównie epokę nazistowską i historię Niemiec w czasie II wojny światowej. Profesor Uniwersytetu we Freiburgu. W 1999 r. otrzymał Nagrodę im. Leibniza za prace o historii najnowszej. Autor monografii o III Rzeszy „Das Dritte Reich: Geschichte einer Diktatur”, Monachium 2016, oraz historii Niemiec w XX w. „Geschichte Deutschlands im 20. Jahrhundert”, Monachium 2014 r.), rozmawia Maciej Stasiński

MACIEJ STASIŃSKI: Na wrześniowej konferencji o pamięci historycznej w Gdańsku bronił pan faktów przed pamięcią historyczną indywidualną lub zbiorową, profesjonalnej historii przed manipulacjami politycznymi lub ideologicznymi. W Polsce mamy z tym wielki kłopot. Czy to w ogóle możliwe? Czy w Niemczech, które musiały się uporać z nazistowską przeszłością, to się udało?

ULRICH HERBERT: Nie wiem, czy to możliwe, ale wiem, że konieczne. Nauka historii, profesjonalna historiografia zawsze są w sporze z pamięcią historyczną, zwłaszcza w politycznie skomplikowanych czasach. Ale nasze zadanie polega na ustalaniu faktów. Mój nauczyciel historii mawiał: „Zajmujemy się prawdą”.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej