Marek Górlikowski – dziennikarz, reporter, autor opowiadań, przez wiele lat był dziennikarzem „Wyborczej”. Właśnie wydał znakomitą książkę „Noblista z Nowolipek. Józefa Rotblata wojna o pokój”.

Po zamordowaniu mojego prezydenta redaktor poprosił, żebym opisał ducha Gdańska. Ale gdy trudno wierzyć w to, co się stało, jak tu wierzyć w ducha miasta?

Zajęcie karkołomne, wynik niepewny, a być może metafizyczne nadużycie.

Ludzie chodzą ze spuszczonymi głowami. Zadzwoniła matka, że nie może się z tym pogodzić, nie może spać, musi z kimś porozmawiać. Kolega biega na wszystkie wiece milczenia, zapala znicze, bo nie może wytrzymać sam ze sobą w domu. Inny uważa, że coś wisi w powietrzu, bo atmosfera jest jak w Grudniu ’70. Może to właśnie ten duch, choć ja widzę tylko dymy gaszonych przez deszcz tysięcy zniczy.

Gdańsk znowu w gazetach całego świata. Nie chcieliśmy tej sławy. Napisała przyjaciółka z Włoch, jak się mamy. Podle. Mamy pogrzeb. Trochę nas wszystkich, bo zawsze tu był. Można go było obwinić o wszystko – o korki, o turystów, o Jarmark Dominikański. Nazywany Budyniem, często przez małe „b”, krytykowany, niedoceniany, ale zawsze z uśmiechem przeciw nadąsanym. Zmieniał się i zmieniał nas, do czego nie chcieliśmy się przyznać.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej