Bardzo wysokie wynagrodzenia kilku pracownic Narodowego Banku Polskiego bulwersują. Prezesa Adama Glapińskiego krytykują nawet politycy prawicy. Może to wskazywać na walki frakcyjne w PiS i na to, że krytycy widzieliby kogoś innego na stanowisku szefa banku centralnego.

Część opinii publicznej dopiero teraz dowiedziała się, że jest taka instytucja. Burza zapewne nie ucichnie, dopóki NBP nie ujawni zarobków wyższych urzędników. Informacje o publicznych pieniądzach to ważna rzecz, ale nie należy sprowadzać wyzwań, przed jakimi stoi NBP do zarobków.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej