Marek Porczak – myśliwy, członek Koła Łowieckiego „Ostoja” w Jarosławiu. Ma 56 lat, od 15 lat jest myśliwym. Zastrzelił pięć dzików

Anna Dobiegała: „To nie ma być odstrzał, to nie ma być pozyskanie, to nie ma być redukcja populacji, to ma być masakra”. Tak pan zaczyna apel do kolegów myśliwych. Mocno.

Marek Porczak: Jestem człowiekiem świadomym – i mocy oraz znaczenia słów, i faktów, złożoności sytuacji, sprzecznych interesów. Wiem, że hodowla trzody chlewnej w Polsce jest niezwykle ważną gałęzią rolnictwa, ba, całej gospodarki. W obliczu zagrożenia wirusem afrykańskiego pomoru świń ci ludzie boją się o swoje miejsca pracy, u niektórych jest to być albo nie być dla całej rodziny. A populacja dzików w ostatnim czasie znacznie się zwiększyła – zwierzęta mają dostęp do wysokobiałkowego pokarmu, choćby w jedzeniu, które wyrzucamy, więc lochy mają młode już w drugim roku życia, a nie w trzecim, jak było kiedyś. I rodzą nawet dwa razy w roku, co wcześniej było nie do pomyślenia.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej