– Wychowywałem się w bloku z chłopakami, z którymi graliśmy w piłkę. Nie pomagał mi finansowo tatuś – były premier czy prezydent. Chcę się opierać tylko o was. Wydałem na kampanię przy pomocy rodziny 8-10 tys. zł – perorował 28 września 2016 r. w białostockim klubie jak zwykle gładko uczesany Adam Andruszkiewicz.

Andruszkiewicz, wówczas poseł Kukiz’15, pił do znanych podlaskich polityków – Włodzimierza Cimoszewicza i jego syna, posła PO Tomasza Cimoszewicza oraz do prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego i jego syna Krzysztofa, wtedy posła Nowoczesnej. A publiczność, do której się przymilał, tworzyła ponad dwudziestka jego rówieśników, głównie mężczyzn.

Na spotkaniu pod hasłem „Poznaj posła” tłumaczył, że jako spadkobierca tradycji Romana Dmowskiego jest patriotą pragmatykiem. Dlatego pieniądze przeznaczone na 500 plus powinny pójść na budowę tanich mieszkań. Mogłoby ich powstać nawet sto tysięcy. – Ich kupno pomoże w budowie klasy średniej – argumentował. Opowiedział się za ustawą o powszechnej dostępności broni – choć, zaznaczał, nie wierzy, że Sejm coś takiego przyjmie – i przeciwko ekshumacji ofiar smoleńskich bez zgody rodzin.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej