Nic nie wskazuje na to, by rok 2019 miał być dla świata wyjątkowy. Nie będzie wyborów w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Francji. Gospodarka zapewne zwolni, ale nie musi to oznaczać recesji, a tym bardziej kryzysu. W kilku regionach tlą się konflikty zbrojne, do których świat się już przyzwyczaił. Państwo Islamskie jest prawie pokonane. Można śmiało obstawiać, że w podręcznikach historii rozdział poświęcony rokowi 2019 będzie krótki.

Ale czy młodzi ludzie w Berlinie, Paryżu i Londynie, otwierając szampana na powitanie roku 1914, mieli przeczucie, że za kilka miesięcy będą tysiącami ginąć w okopach w Szampanii? Czy w styczniu 2001 roku, gdy rozpoczynała się prezydentura George’a W. Busha, ktoś wiedział, że rok ten przejdzie do historii pod symboliczną datą 11.09? Czy w noc sylwestrową z 2007 na 2008 rok bankierzy sądzili, że tlący się już wówczas kryzys finansowy przekształci się za dziewięć miesięcy w największy po wojnie globalny krach?

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej