Marci Shore - profesorka Wydziału Historii Uniwersytetu Yale, historyczka Europy Środkowo-Wschodniej. Autorka książek „Kawior i popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem”, „Smak popiołów. O dziedzictwie totalitaryzmu w Europie Wschodniej” i „Nowoczesność jako źródło cierpień”. Po polsku nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej ukazała się niedawno jej książka „Ukraińska noc. Rewolucja jako doświadczenie”. Prowadzi badania na temat filozoficznych źródeł zaangażowania politycznego w Europie Środkowej

Paulina Milewska, Paweł Pieniążek: Pięć lat temu Ukraińcy wyszli na kijowski Majdan. W ciągu trzech miesięcy pokojowy protest przeistoczył się niemal w pole bitwy, w wyniku której ówczesny prezydent Wiktor Janukowycz i jego najbliższe otoczenie uciekli z kraju. Czym był dla pani Majdan?

Marci Shore: Przypominał mi wszystko, co przyciągało mnie i ostatecznie doprowadziło do Europy Środkowej i Wschodniej ćwierć wieku temu. Ta część świata oczarowała mnie na nowo. Akurat w momencie, gdy uważałam, że jestem zbyt stara, żeby dać się oczarować. Jestem niezmiernie wdzięczna ludziom, którzy byli na Majdanie, za to przypomnienie i pośrednio doznawane przeżycie. Pracowałam wtedy (zresztą tak jak teraz) nad książką o filozofii w tamtym rejonie. Majdan ucieleśniał te wszystkie abstrakcyjne kwestie. Znowu obnażył ludzką treść tych filozoficznych pytań. „Staroświeckie”, prawie nostalgiczne pojęcia, takie jak „prawda” czy „podmiotowość”, znowu stały się namacalne. To kolejna rzecz, za którą jestem niezmiernie wdzięczna. Nie mogłam się odwrócić.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej