Czasy, gdy brunatne wiece, pełne antysemityzmu w czystej postaci, gromadziły co najwyżej setki wygolonych wyrostków, minęły w Polsce wraz z latami 90. zeszłego wieku. Dzisiaj skrajna prawica kurtki typu flyers zamieniła na garnitury. Glany na lakierki. Kilku neofaszystom udało się nawet wejść do Sejmu. Inni negocjowali z rządem tegoroczne obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Ale choć ugrzecznieni i pod krawatem - to wciąż neofaszyści. Z trudem, lub w ogóle, maskujący swój rasizm i antysemityzm. Demonstrujący pogardę dla demokracji i zjednoczonej Europy.

Z takimi właśnie ludźmi dwa tygodnie temu ruszyli we wspólnym marszu prezydent, premier i Jarosław Kaczyński. A za nimi dziesiątki tysięcy Polaków chcących mieć nadzieję, że może tym razem wreszcie będzie inaczej. Bez rac, kominiarek i haseł o „białej Europie”.

Nie było.

Młodzież Wszechpolska i ONR

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej