Szanowna Pani, dziękuję za list.

Poruszył Panią mój krótki tekst „Komunia, e-PiS-kopat, Franciszek”, skierowany do pani prezydentowej Warszawy Małgorzaty Trzaskowskiej („Wyborcza” z 20 listopada). Był to komentarz do jej decyzji, by nie posyłać synka do pierwszej komunii, bo - tak odczytałem jej słowa - Kościół jest „spisiały” (wyrażenie moje).

Napisała Pani, że przeczytała Pani mój komentarz „z przykrością i niedowierzaniem”. I stwierdziła Pani, że „dopóki Kościół nie otworzy archiwów i nie przekaże wiedzy o sprawcach i tych, którzy ich chronili i chronią, organom państwa, żadna matka nie powinna być nakłaniana do powierzania tej instytucji swoich dzieci”.

Przykro mi, że tak mój tekścik Pani odebrała. Zaskoczyło mnie to, ponieważ poprzednie nań reakcje były całkiem inne. Co prawda, trojga katolików, w tym jednej osoby nawet bardzo wobec polskiego Kościoła krytycznej, ale takich, co w nim wytrzymują, niemniej również innej, która nie wytrzymała i przeszła do jednego z ewangelickich. Wszyscy oni zrozumieli moje zdziwienie decyzją pani Małgorzaty Trzaskowskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej