Prośba Poroszenki zabrzmiała błagalnie. – Kanclerz Merkel jest wielkim przyjacielem Ukrainy. Już w 2015 r. dzięki mediacjom w Mińsku uratowała nasz kraj. Mamy nadzieję, że wraz z innymi sojusznikami jeszcze raz tak bardzo nas wesprze – mówił ukraiński prezydent w wywiadzie dla niemieckiego tabloidu „Bild”. Trump zachował się jak Trump. – Angela! Niech Angela się tym zajmie! – wykrzyknął podczas rozmowy z dziennikarzami. Zabrzmiało to jak „Eureka!” Archimedesa.

Ukraiński prezydent wie, że poza Merkel nikt mu w Europie nie pomoże. Kiedyś mógłby dzwonić do Warszawy, ale rząd PiS politykę wschodnią, nie licząc awantur o tragiczną historię, zupełnie sobie odpuścił. A i rola skłóconej ze wszystkimi Polski w Unii obecnie jest żadna. W 2014 r. w obronie Ukrainy Polacy ściągnęli do Warszawy samego Baracka Obamę. W 2018 r. na szczyt klimatyczny do Katowic – w dobie narastającego globalnego ocieplenia i eksplozji „zielonych” gałęzi gospodarki to bardzo ważna impreza – nie przyjedzie Merkel ani Emmanuel Macron.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej