Donald Tusk - Przewodniczący Rady Europejskiej

Nie jest chrześcijańskim demokratą ten, kto sprzeciwia się rządom prawa i niezależności sądów. Ani ten, kto popiera Putina przeciw Ukrainie

Kryzys migracyjny zapoczątkował debatę o tożsamości europejskiej chrześcijańskiej demokracji. Od samego początku ostrzegałem przed dwoma zagrożeniami. Po pierwsze, brak skutecznej kontroli naszych zewnętrznych granic w obliczu fali nielegalnej imigracji spowoduje kryzys zaufania obywateli do liberalnego państwa i całej Unii Europejskiej. Ludzie bowiem cenią wolność i otwartość, dopóki czują się bezpieczni. Drugim zagrożeniem jest pojawienie się polityków głównego nurtu, którzy wykorzystując chaos wywołany nową falą migracji, przeciwstawili porządek i bezpieczeństwo otwartości i wolności.

Trwało to, owszem, za długo, ale wspólnym wysiłkiem zdołaliśmy wreszcie odejść od logiki bezsilności i skupić się na ochronie zewnętrznych granic. Wiele zostało jeszcze do zrobienia, ale przynajmniej jedno stało się jasne: naszym priorytetem jest powstrzymanie nielegalnej imigracji. Powtarzali to wszyscy uczestnicy ostatniego posiedzenia Rady Europejskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej