Skrobanie w trumnie – tak powinienem zatytułować tę polemikę, bo właśnie na cmentarz odsyła mnie Jarosław Kuisz w książce „Koniec pokoleń podległości” oraz w rozmowie w „Wyborczej” („Niech się ci starzy wyszumią”, 17 listopada). Według Kuisza najważniejszy w Polsce jest podział pokoleniowy. My, urodzeni w niewolnej PRL,  jesteśmy obciążeni zabójczym, ponad dwustuletnim spadkiem – kulturą podległości, jej lękami i neurozami. Utrzymując władzę kultury podległości, czynimy Polskę nieznośną do życia, jałową umysłowo i pełną ekstremizmów.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Polska oprze się inwazji PiS dzięki ludziom młodym?

Chorobliwymi wzorami infekujemy też młodych, pierwsze pokolenie wychowane w suwerennym kraju, więc inaczej patrzące na świat i Polskę. Ale suwerenni młodzi traktują nas, neurotyków historii, jak dinozaury, a my potrafimy jedynie przywoływać ich do posłuszeństwa, powołując się na to, że w przeciwieństwie do nich znamy niewolę, walkę i smak wolności.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej