Wpatruję się w zdjęcia pięknych modelek. Niezwykle zmysłowe, wręcz erotyczne – dopóki niżej nie dostrzegam biogramów żołnierek ruchu oporu, w większości zamordowanych przez Niemców.

Te bohaterki nie mają własnych twarzy, są tylko podpisem pod przedstawieniem skomercjalizowanej seksualności. Tak chorwacka artystka Sanja Iveković opowiada w dziele „Gen XX” o realnych bojowniczkach wyrzuconych ze zbiorowej pamięci. A w istocie o czymś więcej – o społecznym losie kobiet.

Iveković jest znana w Polsce z pracy „Niewidzialne kobiety Solidarności”, trawestacji słynnego plakatu wyborczego z 1989 r., na którym kowboj Garry Cooper trzyma kartkę wyborczą. Artystka zamieniła postać męską na kobiecą, żeby uświadomić, jak doniosłą rolę w zwycięstwie „Solidarności” odegrały kobiety wymazane potem z „męskiej” historii.

Obie prace są na wystawie „Niepodległe. Kobiety a dyskurs narodowy” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Ale „Gen XX” uderza mocniej w męskie stereotypy. Kobieta to uległy obiekt oferujący siebie tym, którzy patrzą – tak relacje między płciami formatuje konsumpcyjne społeczeństwo. Kobiety bojowniczki, obywatelki mogą więc zaistnieć w zbiorowej wyobraźni, jeśli najpierw podda się je seksualizującym czy marketingowym zabiegom. Ale i tak stają się tylko mało wyraźnym dopiskiem do dominujących wizerunków kobiecości. Ich podmiotowość pożarły rynkowe, czytaj: męskie, fantazmaty.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej