Ryszard Horowitz - ur. w 1939 r., fotograf, autor zdjęć reklamowych i wydawniczych, pionier efektów specjalnych w fotografii cyfrowej, i to na długo przed tym, zanim wymyślono Photoshopa. Jako małe dziecko znalazł się w getcie, potem w obozie koncentracyjnym, trafił na „listę Schindlera”. W 1959 r. wyjechał do USA. Na wydziale projektowania i grafiki reklamowej poznał słynnego fotografa Richarda Avedona i został jego asystentem. Współzakładał amerykańskie Stowarzyszenie Fotografików Reklamowych. Mieszka i pracuje w Nowym Jorku

Renata Radłowska: Kraków to pocztówka?

Ryszard Horowitz: Tak ogólnie? Być może, ale ja starałem się unikać pocztówkowości. Jestem zżyty z Krakowem, mam tyle pięknych wspomnień i żadne z nich nie nadawałoby się na pocztówkę w klasycznym znaczeniu tego słowa. Kraków jest obfotografowany na setki sposobów, większość zdjęć jest w internecie. Czy ja fotografowałem miejsca wielokrotnie już portretowane? Owszem, jednak po swojemu. To Kraków z wyobraźni. Inny, mój. Głowy wawelskie? Oczywiście, ale zobaczcie, co mi wyszło.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej