„Katechizm polskiego dziecka” to jeden z utworów, którego nie da się nie znać. Od ponad stu lat wkuwają go na pamięć kolejne pokolenia małych Polaków w przedszkolach i pierwszych klasach podstawówki, by później z przejęciem recytować go na akademiach. Czy po 118 latach wiersz Bełzy jest wciąż aktualny? A może nadszedł czas, by go zastąpić? 10 poetów i poetek, krytyków i krytyczek, pisarzy i pisarek przedstawia swoje propozycje utworów następców.

Anna Marchewka  – literaturoznawczyni, krytyczka literacka, publikowała na łamach m.in. „Lampy”, „Zadry”, „Znaku”, „Zeszytów Literackich”, „Dwutygodnika” i „Tygodnika Powszechnego”.

Najchętniej zostawiłabym „Psalm XXXI” bez wsparcia, żeby wybrzmiał sam. Ale pewnie trochę muszę się wytłumaczyć – bo dokonałam wyboru, który nie tyle zastępuje Bełzę, ile jest kontrpropozycją. I to radykalną, bo perspektywa Fiedorczuk jest zdecydowanie inna niż katechetyczna. Zamiast celebracji przeznaczenia, śmierci i cierpienia mamy świadomość porządku przemijania i odradzania się, znikomości ludzkiego doświadczenia na tle doświadczenia ziemi, przyrody. Porządek, który z „Psalmu XXXI” wygląda, jest starszy od tego w „Katechizmie” – instytucjonalnego, państwowego, chrześcijańskiego, antropocentrycznego. „Ta ziemia” ma dłuższą historię i przetrwa wszystkie zmiany ostatnich stuleci, przetrwa również wszystkich bohaterów z „Katechizmu”. Tutaj z miłości do ziemi ojczystej, czy raczej: matczynej, przychodzi żyć, nie umierać – żyć, by pisać, by czytać, by poznać dzieci, a potem wnuki. Tutaj czas płynie nie linearnie, ale w rytmie przemian: zamierania, rozpadu i odrodzenia. Na pytanie: „kto ty jesteś?”, odpowiedziałabym, idąc za wierszem: „znikomą częścią świata”.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej