Swoje uwagi rozpocznę od przytoczenia wiersza Antoniego Słonimskiego:

Czas był piękny i piękni byli w Polsce ludzie.
Jeszcze stała nad nami mgła romantyczności.
Słabi, ale radośni, jak po wielkim trudzie,
Nieśmiałym szliśmy krokiem po drodze wolności,
Lecz mieliśmy odwagę i kark mieli twardy,
Nim w błoto nie zepchnęły nas czasy pogardy.

Jeszcze Nike zwycięska łazienkowskim parkiem
Szła szeleszcząc skrzydłami wśród jesiennych krzaków.
Jeszcze się nie roiło wrzaskliwym jarmarkiem
Kunktatorów, statystów, lizusów, cwaniaków.
Jeszcze się przed cenzorskim nie trzęsły obliczem
Łazienkowskie satyry śpiewając z Kudliczem.

Jak szybko się historii odwróciła karta!
Jeszcze wczoraj Warszawę Moskal dobroczyńca
Obdarzał knutem z ręki carskiego bękarta,
A już dzisiaj na plecach Żyda, Ukraińca
Świszcze nasza rodzima pałka mocarstwowa
Nie gorzej niż nahajka w ręku Suworowa.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej