Nieśli czerwone sztandary i kukły podżegaczy wojennych - Trumana, Franco i Churchilla - a także kułaka, sabotażysty, bumelanta, brakoroba, panikarza, plotkarza, bikiniarza. Defilowali, dwieście tysięcy młodzieży, Jacek Kuroń wśród nich, przed trybunami ustawionymi na placu Konstytucji.

Święto 22 lipca, rocznica ogłoszenia „Manifestu” PKWN, było największą imprezą PRL. W 1952 roku obchodzono je w Warszawie ze szczególną pompą - właśnie otwarto plac Konstytucji, nazwany tak na cześć uchwalonej tego dnia nowej ustawy zasadniczej.

- Uczestniczyliśmy z Jackiem w tym otwarciu i pamiętam, jacy byliśmy dumni - opowiadał Andrzej Garlicki.

***

W różnych punktach miasta już dwa dni wcześniej rozpoczęły się zabawy ludowe z okazji Zlotu Młodych Przodowników Budowniczych Polski Ludowej. Jedną z nich odnotowano w zetempowskiej „Informacji 33/52 - meldunki z imprez zlotowych 20 lipca 1952 r.” pod nagłówkiem „Wrogie wystąpienia - wypadek pobicia tow. Kuronia”.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej