Rozmowa była opublikowana w "Dużym Formacie" 24 grudnia 2016 r.

CZYTAJ TAKŻE - nowe wydanie magazynu "Wyborcza Classic"

Ostatnią Wigilię z dziadkiem Jackiem Kuroniem spędziłeś w 2003 roku. Dobrze go pamiętasz?

- Kiedy zmarł w 2004 roku, miałem 21 lat, więc spędziłem z nim prawie ćwierć wieku, ale nie był to najbardziej intensywny kontakt na świecie. Był człowiekiem wielce zapracowanym, rzadko kiedy był obecny. Wielokrotnie mówił w wywiadach, że żałuje tego, że nie miał za dużo czasu dla swoich wnuków. Były momenty w naszym życiu, kiedy głównie widzieliśmy go w telewizorze, a tak to wpadał na święta. Odkąd w 1989 roku został ministrem pracy i polityki społecznej, chyba raz się zdarzyło, że nie przyjechał, ale poza tym święta spędzaliśmy razem. Był wielkim fanem pierogów ruskich i nikt inny poza moim ojcem nie umiał ich zrobić i doprawić.

Coś jeszcze sobie zamawiał na święta?

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej