Powodzenie filmu „Kler” sprawia wrażenie, jakby ogromna część Polaków udała się na filmowe rekolekcje albo inaczej: położyła się na wielką, zbiorową kozetkę psychoanalityka. Czy funkcje terapeutyczne lub/i nawracające wiernych na lepszą wiarę powiodą się czy nie?

Wszystko zależy od tego, czy rozpocznie się publiczna dyskusja. Publiczna dyskusja, jednak nie zewnętrzna wobec Kościoła katolickiego, ale debata w samym Kościele, z równoprawnym udziałem wiernych. I nie tylko wierzących – bardzo istotny może być także głos tych, którzy patrzą na sprawę z dystansu i nie deklarują się jako wierzący.

Polski Kościół jednak zapomniał całkowicie o swej otwartości z lat 80. ubiegłego wieku. Nie był to zbyt długi okres i też limitowany z różnych stron, ale jednak wówczas toczyły się dyskusje i debaty, które nie były jedynie oporem wobec reżimu Jaruzelskiego. W dużym stopniu odkrywały rzeczy nowe i prowadziły do wielu innowacji z udziałem wiernych.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej