Widzisz mapkę niewyraźnie? Otwórz w nowym oknie

– Jestem przekonany, że pierwsza łopata pod przekop Mierzei Wiślanej zostanie wbita w trakcie tej kampanii wyborczej – zapewniał niedawno w Radiu Olsztyn prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W trójmiejskiej „Wyborczej” Paulina Siegień od razu przypomniała, że pierwsza łopata została już w mierzeję wbita – 14 października 2015 r. Podczas ówczesnej kampanii przed wyborami do parlamentu wbił ją poseł PiS Andrzej Jaworski. – Zaczynamy kopać ten przekop, żeby ta inwestycja w końcu ruszyła – zapowiadał, szuflując piasek w Kątach Rybackich.

Państwową bumagę pomysł zyskał w ubiegłym roku, kiedy posłowie uchwalili (nie tylko głosami rządzącej prawicy, za głosował prawie cały Sejm), a prezydent podpisał specustawę dotyczącą inwestycji. Budowa miała się zacząć już w tym roku, a skończyć się w roku 2022. Ale władze centralne, które mają finansować przekop Mierzei Wiślanej, nie rozpisały jeszcze przetargu. A Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie nie wydała decyzji środowiskowej. Inwestycji, która ma ingerować w cenne przyrodniczo obszary unijnego programu Natura 2000, nie zatwierdziła – co akurat wydaje się dla rządowego zielonego światła najmniejszą przeszkodą – Komisja Europejska.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej