Emilia Konwerska - ur. w 1985 r., literaturoznawczyni, krytyczka literacka i filmowa

Masowe oglądanie filmu „Kler” w celu jego popularyzacji, cenzura wróciła, w Ostrołęce nie zobaczysz filmu, ataki Kościoła katolickiego na film, Wojtek Smarzowski wycięty z TVP, to ja jestem autorem scenariusza, ten film to moja historia. „Kler” Wojciecha (nazywającego się Wojtkiem, bo jest reżyserem kolegą, trochę niepokornym i dobrze znanym, ach, ten Wojtek!) Smarzowskiego jest najlepiej ustawionym filmem od lat. Jeszcze przed premierą wiedzieliśmy, komu się spodoba, a komu nie, kto będzie krytykował, a kto chwalił.

A czy można być lewaczką i ateistką i film skrytykować? Oj, nie wiem. Chyba nie. Bo ważny. Bo potrzebny. Bo w końcu ktoś coś powiedział o tym Kościele, bo w końcu coś się ruszyło w temacie. A sam film? Podobno nie jest wcale taki zły!

Kolega szwagra

Kiedyś, na studiach doktoranckich, wymyśliłyśmy z koleżanką scenariusz filmu Smarzowskiego pod tytułem „Instytut”. Miał opowiadać o Instytucie Filologii Polskiej. Miały być układy, łapówki, wóda, dużo wódy, papierosowy dym, pieniądze upychane w szufladach, zgniłozielone światło, przaśne żarty, brecht, a na koniec niewinną studentkę, która przyjechała do miasta ze wsi czytać książki, miał zgwałcić cieć. Miał go grać Marian Dziędziel. I oczywiście w tle muzyka Trzaski, agresywne wycie. Mocne kino.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej