Ks. Alfred Marek Wierzbicki - filozof, poeta, publicysta

Film „Kler” dla jednych jest aktem intelektualnej odwagi i moralnej uczciwości, dla innych – nieusprawiedliwionym atakiem na księży. Nie odnajduję się w żadnej z tych narracji. Byłoby czymś fatalnym, gdyby film ten stał się sztandarem antyklerykalizmu, dzięki czemu klerykalizm stawałby się jeszcze silniejszy. Równie fatalny byłby unik przed szczerą refleksją nad moralną kondycją księży.

Film podoba się niewątpliwie ludziom wkurzonym przejawami cynizmu i hipokryzji w Kościele. Jeśli nawet jest przeczernioną hiperbolą, to alkoholizm, pedofilia, chciwość, karierowiczostwo, nadużywanie władzy nie są czymś incydentalnym w strukturach Kościoła. Trudno się oburzać, że budzą kpinę lub zgorszenie.

Jeśli ostrość spojrzenia Smarzowskiego miałaby tylko podsycać niechęć do Kościoła i chrześcijaństwa w ogóle, jego film byłby po prostu rewolucyjną agitką. Ks. Andrzej Luter wytyka reżyserowi uleganie publicystycznej sztampie, nie ignoruje jednak moralnego zacięcia reżysera. Mówi, że jest w filmie kilka ważnych pytań.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej