Tekst zaczyna się od sprawy pedofilii, filmu „Kler” i o tym jest dużo. To sprawa, o której nigdy dosyć, mówi się słusznie, że znaleźliśmy się w czasach podobnych do tamtych, gdy wybuchła reformacja. Kryzys jest przeraźliwy. Napiszę o tym więcej po obejrzeniu dzieła Smarzowskiego, bo to problem osobny. W każdym razie dla mnie. A teza Obirka jest właściwie taka, że papież Wojtyła odpowiada za całe zło w dzisiejszym Kościele.

Spotkałem się z poglądem prominentnego polskiego katolika świeckiego, że to dobrze, że taka rozmowa się ukazała, bo kult papieża Polaka przechodzi u nas ludzkie pojęcie. To fakt. Nie tylko ten tysiąc pomników, niektórych potwornych, ale też w słowach pojawia się patriotyczna przesada. Cześć dla rodaka bliska ubóstwieniu. Obirek użył kiedyś wyrażenia „złoty cielec”, które wówczas nawet mnie wydało się niestosowne, ale teraz mówię: pust’ budiet.Tyle że teraz rozwinął tamtą myśl w sposób, który wydaje mi się jakąś karykaturą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej