Najpierw fakty, potem reakcje i opinie. 1 września – podczas obchodów Dnia Weterena – zatrudniona przy organizacji obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości Dominika Arendt-Wittchen uderzyła w twarz Magdalenę Klim, jedną z kobiet protestujących w tłumie skandującym zza barierek: „Konstytucja!”.

Prawa strona pisze o Klim głównie jako o „rudej z KOD-u” oraz, oczywiście, „hałaśliwej działaczce opozycyjnych radykałów” i „agresywnej prowokatorce”. Często, mimochodem, dorzuca się: „niezbyt zrównoważona”.

Z kolei „Newsweek” opisuje Arendt-Wittchen jako pobożną matkę czworga dzieci, wielbicielkę rotmistrza Pileckiego i działaczkę społeczną, która „pokazała, jak bić innych po twarzy”, za co została „bohaterką prawicy”.

Spoliczkowanie Klim jest faktem. Łukasz Warzecha w „Do Rzeczy” komentuje: „Przed odwetem ze strony hałaśliwych demonstrantów chroniły ją barierki – policzek pani Klim wymierzyła od strony obszaru dla VIP-ów. Czyli z bezpiecznego miejsca. Rzec można – z pozycji władzy”.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej